Fantastyka · 2 min czytania
Monolog stołowy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Uśmiałyśmy się obie jak dobrzy przyjaciele
niby padał deszcz za oknem a zostało mi niewiele
powiedzmy że kawy w szklance ( a właściwie nam obojgu)
Jeśli umrzesz razem ze mną Zaprzeczysz sama sobie I nikt nie będzie cię traktował poważnie I rzeźbił sobie drewnianej skrzynki
z brzozy rosnącej pod domem
Część 22 / 2
Patrz, będę niegrzecznie pokazywać ci palcem Czarne ptaki na liniach telegraficznych Z betonu odlane posążki bogów Ze stanem kapłańskim który żyje w grzechu
Pewnie myślisz że wszyscy boją się ciebie (wokoło i robią malunki na ścianach) A ja ironią losu siedzę tuż obok I nie sunę po drzwiach bordową krwią baranka
Nieistotne jak długo nie dałaś znać o sobie A może mi za późno się przypomniało Ze powiedzmy ubywa mi kawy w szklance Bo nigdy nie miałam na nią filiżanki
A z resztą nieważne
Jesteś mała i chyba nawet mniejsza ode mnie I wstyd by mi było jak ty pukać w okna I wpraszać się…