Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 7 min czytania

Monsieur Smok

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zmagazynowałem już chyba wszystkie możliwe konfitury, kiedy wwalił się ten smok i powysuwał wszystkie szuflady. Zaprawdę, niezwykła sytuacja, pomyślałem sobie, bo to trochę poniewczasie tak wysuwac mi szuflady w momencie, kiedy skończyłem pracę nie zaliczającą się przecież do lekkich, i chciałem udac się na zasłużony spoczynek. Zacząłem podejrzewać, że mnie skubaniec śledzi, i teraz chowa się za gzymsem pieca i śmieje jak dziki, ale nie za głośno, żebym nie usłyszał i w ogóle nie zdawał sobie sprawy z jego obecności, z której sobie i tak zdaję sprawę (nawet nie tyle z jego obecności za gzymsem, co gorącej chęci jego do sprawienia u mnie wrażenia niezdawania sobie sprawy z czegokolwiek). Szuflady zamykałem więc z totalną obojętnością, żeby pokazać dowcipnisiowi, że chuja sobie robię z jego żartów, i że i tak sam miałem ochotę pootwierac te wszystkie szuflady, więc zrobił mi wielką przysługę. W głębi duszy czułem jednak chęć do wymordowania wszystkich gadów w okolicy. W końcu wszystkie szuflady grzecznie spały na swoim miejscu, znaczy we wnętrzu biurek, a ja uwaliłem się spać do mojego Łóżka 3000, będącego łóżkiem całkiem wygodnym z powodu właśnie jego trzytysiączności. Kumpel niedawno kupił sobie Łóżko 3500, czego strasznie mu zazdrościłem. Raz pozwolił mi się na nim położyć. Było tak niesamowicie wygodne, że kumpel musiał lecieć po 30 litrów soku pomarańczowego, łom, kocyk i cukier do herbaty oraz sąsiada. Sąsiada posadził na kocyku, bo mu stół ukradł komornik (ukradł, jak Boga kocham!), poczęstował herbatą, przeklinając go w myśli, gdyż pił bez cukru, i kumpel niepotrzebnie wydał pieniądze na cukier do herbaty, wylał sok pomarańczowy na podłogę, by zrobić na złość tej starej jędzy z dołu, która była uczulona na pomarańcze i przecieki z górnego piętra, po czym łomem odczepił mnie od łóżka i wysłał do domu. Od tej pory patrzyłem na swoje Łóżko 3000 z pewną odrazą, czułem się przez nie oszukiwany, a gdy wpadali do mnie koledzy to przykrywałem je szybko kocem, bo trochę mi było wstyd. Podczas, gdy spałem na moim Łóżku 3000 smok wyskoczył zza gzymsu, za którym czułem, że jest, ale nie chciałem sprawdzać, żeby nie wyjść na idiotę, bo przecież sąsiadka z bloku obok mogła mnie akurat widzieć, kiedy bym skoczył za gzyms krzycząc "tu cię mam!", a nikogo by tam nie było. Wtedy sąsiadka poleciałaby do innej sąsiadki i powiedziała, że rozmawiam chyba z pająkami za gzymsem, ta sąsiadka powiedziałaby innej sąsiadce coś jeszcze innego, a za 2 dni wpadłaby do mnie brygada antyterrorystyczna celem ujęcia przetrzymującego mnie siłą zmutowanego konika polnego. Do tego zobaczyliby moje Łóżko 3000, bo gdyby tak wpadli nagle, to niezdążyłbym przykryć. Tak więc smok wyskoczył, powysuwał szuflady i dodatkowo je naciągnął, żeby za każdym razem, gdy je się wsuwa, strzelały w podbródek, po czym ulotnił się do swojej dziupli w dębie w moim ogrodzie. Już dawno zamierzałem wyciąć ten jebany dąb, głównie z powodu blokowania mi dostępu do słońca i nachalnego szumienia dzień w dzień. I smoka. Jednakże jak zawsze problemem stają się tzw. Inni Ludzie Z Bloku, którym dąb się bardzo podoba.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Monsieur Smok — czytnik · opowiadania