akcja · 9 min czytania
Mord zasady decorum
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 6
SCENA I
/gangsterzy siedzą przy stoliku w barze, palą cygara, grają w karty i rozmawiają/
FREDO: … mimo wszystko „rodzina” jest z ciebie bardzo dumna Emilio. Jak tak dalej pójdzie to może zostaniesz Donem /śmiech/. A propos Dona: /ścisza głos/ jest robota.
EMILIO: No mów!
FREDO: Zwariowałeś?! Tutaj?! Tu każdy może być gliną. Musisz pamiętać, że dla gangstera najważniejszy jest kodeks – prawny!
KOLO: I najważniejsze… Mafii się nie zdradza…
ANTONIO: …bo jeśli ktoś mafię zdradza ten po świecie już nie chadza!
/w międzyczasie Emilio dostrzega dwie siedzące w rogu kawiarni kobiety, zważa na młodą, zawiesza na niej wzrok i traci kontakt ze świtem/
FREDO: Eee… młody! Słuchasz nas?
Część 22 / 6
EMILIO: No słucham, słucham!
FREDO: Chodźcie, opowiem m wszystko w swoim czasie.
/wychodzą Emilio rzuca ostatnie spojrzenie na dziewczynę, ale ona go nie widzi/
SCENA II
/biuro komisarza, na scenie są: policjant Ball i jego nierozgarnięty pomocnik – Willson, na scenie stół, sejf; Willson siedzi n krześle, a policjant chodzi nerwowo po pokoju/
BALL: Co miałeś zrobić?!
WILLSON: No przecież zrobiłem panu kawę! Stoi na biurku, bez śmietanki i słodziłem dwie łyżeczki, tak jak pan lubi…
BALL: Nie chodzi mi o kawę patałachu! Czy myślisz, że twoja praca polega na robieniu kawy?! Otóż nie! Twoja praca polega na wykonywaniu moich poleceń!
WILLSON: No ale pan przecież kazał mi zrobić tę kawę, więc chyba mogę traktować to jako polece…
Część 33 / 6
BALL: Milcz Willson! Miałeś znaleźć mi ludzi! /wylicza/ KOMPETENTNYCH, WYKWALIFIKOWANYCH, MŁODYCH I CO NAJWAŻNIEJSZE SPRAWNYCH FIZYCZNIE! A ty co mi dajesz? Byłego paraolimpijczyka, emerytowanego woźnego i faceta, któremu wydaje się, że jest żarówką!
WILLSON: Myślałem, że to trochę rozjaśni nasze życie.
BALL: Na taką ciemnotę to już nie ma lekarstwa. Niestety… Zaraz przyjdzie komisarz i co ja mu powiem?
/wchodzi komisarz/
KOMISARZ: Ball! Co miałeś zrobić ty patałachu?!
BALL: /przerażony/ Kawusia nie smakowała? Mówiłem mu, żeby tyle nie słodził…
KOMISARZ: Czy myślisz, że twoja praca polega na robieniu kawy?! /Willson przedrzeźnia komisarza/ Otóż nie! Twoja praca polega na wykonywaniu moich poleceń! Nie mów mi tylko, że to ja kazałem ci zrobić tę kawę… Co z moimi ludźmi?
BALL: Oto ich referencje…
/komisarz siada i przegląda papiery/
Część 44 / 6
KOMISARZ: Były paraolimpijczyk? Emerytowany woźny? A co to za wariat?
BALL: On… On myśli, że jest żarówką. Pomyślałem, że może rozświetlić naszą szarą rzeczywistość.
KOMISARZ: /do siebie/ Wam i tak już nic nie pomoże. Potrzebujemy kogoś młodego, zdrowego, ambitnego, kreatywnego…
/do gabinetu wchodzą mfiosi/
FREDO: Dzień dobry! Słyszałem, że potrzebujecie kogoś do walki z mafią. Ja i moi koledzy idealnie się do tego nadajemy.
/komisarz patrzy na nich z niedowierzaniem i zrezygnowaniem, ale kiedy dostaje ich referencje oczy mu jaśnieją/
KOMISARZ: /do Balla i Wilsona/ Już nie potrzebna nam żarówka. Wyjdźcie! /do gangsterów/ No, no panowie… Imponujące. Tu są akta sprawy, klucze do sejfu. Strzeżcie go jak oka w głowie! Pracę możecie zacząć od razu. /wychodzi/
ANTONIO: Nie myślałem, że pójdzie aż tak gładko…
EMILIO: (RZUCA SIĘ NA SEJF) Na co czekamy!? Bierzmy i zwiewajmy!
Część 55 / 6
FREDO: Teraz wszystkie gliny tylko czyhają na to, żeby zlikwidować naszą siatkę! Cierpliwości. Wrócimy tu… w nocy.
(zaciemnienie, oświetlony jest tylko sejf, krótki układ choreograficzny, sejf zostaje opróżniony, wraca światło w sali siedzą komisarz, Ball i Willson)
KOMISARZ: Jak mogłeś do tego dopuścić!
BALL: Właśnie, jak mogłeś do tego dopuścić!
KOMISARZ: Zbieraliśmy te informacje przez trzy lata!
BALL: Słyszysz, przez ciebie trzy lata pracy poszły na marne!
WILLSON: Ale ja nic nie zrobiłem!
KOMISARZ: Właśnie o to chodzi, że nic nie zrobiłeś! Nawet nie kiwnąłeś palcem!
BALL: Właśnie, nawet nie…
Część 66 / 6
(wchodzą gangsterzy, mają zdziwione miny)
FREDO: Co się stało?
KOMISARZ: Willson, powierzam tę sprawę w twoje ręce. Wytłumacz im o co chodzi i odkręć to wszystko
(wychodzą komisarz i Ball; zrezygnowany Willson siedzi na krześle i zaczyna się żalić)
WILLSON:Jak zwykle wszystko jest na mnie! Przecież nic nie zrobiłem, nie mogłem niczemu zapobiec. Znaleźli sobie kozła ofiarnego…
FREDO: Doskonale cię rozumiemy, przyjacielu. To nie Twoja wina, nie przejmuj się! W końcu im przejdzie. Przecież w tym sejfie było tylko kilka bezużytecznych papierków. Odpręż się i wracaj do domu. Zapomnij o sprawie
(Willson ucieszony wychodzi, a Gangsterzy się cieszą).
SCENA III
/zespół