duchy · 2 min czytania
Mordercza zima
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nadeszła zima..., a raczej jej dzieci – mali mordercy. Nie tak jak kiedyś – biały puszek i poranne spacery lub na sankach zabawa – NIE! Tym razem bladokrwista wata z mrocznego nieba spadała. Nie ma dzieci na łyżwach, są zmarli na poszarzałych cmentarzach. Nie ma dni radosnych, są dni osłupiałe, sine, stękliwe, oropiałe... To nie te czasy, kiedy zwierzyna do snu się układała. Teraz słychać milczące skomlenia psów, żałosne wycie wilków i lament wron. Zbliża się zima – otchłań bez dna, potwór o przenikliwym spojrzeniu. Po ludziach pozostał tylko lęk i przerażone spojrzenia. Radosne dni są tylko w zamglonych wspomnieniach. I w końcu nadeszła – lodowata, mroczna, kolczasta – zima. A wraz z nią oślepłe noce, nie dające ludziom spokoju, oni tylko zduszeni...krzyczą. Opętała ich śnieżyca pełna żałosnych głosów ptactwa szukającego…