Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 7 min czytania

Morze nie pamięta

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Morze nie pamięta.

Myśl pojawiła się nagle, nieproszona ale dziwnie kojąca. Charlie nie miała pewności skąd się wzięła - być może usłyszała ją w łzawym filmie, przeczytała gdzieś albo, kto wie, może wymyśliła ten frazes sama. Tak czy inaczej, w tym momencie wydał jej się całkowicie właściwy.

Na ślicznej twarzy pojawił się spokojny uśmiech, pierwszy od wielu tygodni, kiedy jej stopy omyła kolejna fala. Woda uderzyła w piaskową skarpę, na której siedziała dziewczyna, po czym cofnęła się, pozostawiając idealnie wyrównany brzeg z dwiema samotnymi muszelkami, na wpół zagłębionymi w ziemi. Charlie zerknęła na tarczę srebrnego zegarka na przegubie lewej ręki. 20.06. Do zachodu słońca wciąż pozostało czterdzieści minut. Lekki dreszcz niepokoju przeszył całe ciało dwudziestolatki, kiedy, spojrzawszy za siebie, odnotowała dalszą obecność pary nastolatków, zaledwie kilkanaście kroków dalej. Jest jeszcze czas, pomyślała i skierowała wzrok ku Bałtykowi. 10...9...8... pierwsza fala zatrzymuje się dwa metry od dziewczyny...7...6...5... zabrakło zaledwie kilkunastu centymetrów... 4...3...2...1... Po raz kolejny kąciki ust podnoszą się do góry, gdy ciepła woda uderza o brzeg, i cały cykl zaczyna się od nowa.

Charlene odchyliła głowę do tyłu i zamknęła oczy, po czym wciągnęła świeże powietrze przez nozdrza, ciesząc się unikatową wonią. Nie chciała dziś uronić żadnej chwili, nie w ten wyjątkowy wieczór. Łopot skrzydeł, który rozległ się nadzwyczaj blisko, zmusił ją do podniesienia powiek, na sekundę przed tym, jak pikująca w dół mewa zanurzyła się w niebieskozielonej otchłani wody. Dziewczyna wstrzymała oddech, bicie serca przez moment przyspieszyło, ale niepotrzebnie - biały kształt wystrzelił na powierzchnię nietknięty, ale też bez łupu w dziobie. Zresztą, kogo to obchodzi, pomyślała. Jedna mewa czy ryba mniej, to żadna różnica. Bo morze nie pamięta, mimo iż było świadkiem wielu wydarzeń przez miliony lat, a może właśnie dlatego? 20.36. Na plaży, w zasięgu wzroku nie było już nikogo. Po dzieciakach, które przytulały się do siebie całe popołudnie, została tylko pusta butelka po coca - coli i kilka petów. Słońce znajdowało się tuż nad powierzchnią wody, wielka, czerwona kula, na tle bezchmurnego nieba, nadając jej szkarłatną barwę.

Charlie sięgnęła do torebki i wyciągnęła z niej paczkę LMów. Palenie rzuciła dwa lata temu, przy pierwszej próbie, i uważała to za powód do dumy. Co jak co, ale jeśli coś sobie postanowiła, zawsze dotrzymywała obietnicy. Także dlatego wyszła wczoraj wcześniej z pracy i kupiła bilet na pierwszy poranny pociąg jadący nad morze. Los chciał, że zabrał ją właśnie tu, do Krynicy Morskiej. Zapaliła papierosa od razu, mimo silnie wiejącego wiatru, i głęboko się zaciągnęła. Pokaźna dawka dymu w płucach zapiekła, ale dziewczyna powstrzymała kaszel, czując się jak dziesięciolatka, podkradająca tacie niedopałki. Znów się zaciągnęła, tym razem ostrożniej, bawiąc się jednocześnie od niechcenia tekturową paczką. Parsknęła krótkim śmiechem na widok napisu "Palenie zabija", doprawdy co za ironia losu.

Słońce zaszło o 20.45, minutę wcześniej niż Charlie się spodziewała, co wywołało w niej uczucie absurdalnego gniewu na cały świat. Nie dość że zawaliło się jej życie, to nawet teraz pozbawiono jej minuty drogocennego czasu, 60 sekund egzystencji. W ataku złości odrzuciła tlący się…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%