Fantastyka · 4 min czytania
MOTTO WĘDROWCÓW
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dziś mój pierwszy dzień szkoły. Mama powiedziała, że nie mam się niczym martwić, bo szkoła to takie coś, co każdy musi w życiu przejść i najlepiej żebym się uśmiechał i niczym nie przejmował. Ale ja bardzo chciałbym nie iść. To co odróżnia mnie od innych dzieci, to zdolność kontaktowania się z kosmitami. W mojej rodzinie jest to dar, który posiada każde dziecko no i moja ciocia. Z tego powodu często widzimy się z prezydentem, lubię go, bo przynosi mi wyścigówki. Moja opowieść nie jest jednak o tym. Jest o miłości. A zaczęła się tak:
- HEJ, EJ! KIM TY JESTEŚ, CZEMU SIĘ WTRĄCASZ W MOJE MYŚLI? - Witam, nazywam się Tekuo No Tek, mam pięć lat, siostrę i dwa żółwie. Jestem pokojowo nastawiony do wszystkich form życia. Jesteś Marsjanką? - COOO? PO PROSTU SIĘ ODCZEP DOBRA? - Jestem Tekuo...
Wtedy pierwszy raz ją usłyszałem. Była człowiekiem, tak jak ja. Szybko się zaprzyjaźniliśmy. Na początku było trudno, bo Agaya nie chciała mnie słyszeć, a mimo to moje myśli docierały do niej. Nie było na to żadnej rady, więc zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, a w końcu poznaliśmy się. Agaya jest córką szamana Trollriba co znaczy magiczny jeździec. Mieszka ze swoim plemieniem wśród wysokich drzew i potoków. Agaya powiedziała, że któregoś dnia zobacze te ziemie, ale ja je widzę kiedy z nią rozmawiam. W jej świecie czas płynie trzynaście razy szybciej, co znaczy, że Agaya ma już trzydzieści cztery lata, a ja siedem. Jej plemię jest od dawna atakowane przez Gadeitów, oni mają laserową broń i niszczą wszystko co żywe. Są bardzo smutni, ale też bardzo zepsuci. Agaya ma kłopoty, bo większość lasu w którym mieszkała jest przez nich zniszczona i niedługo cała planeta przestanie istnieć. Oprócz mnie nikt o tym nie wie.
Dziś mój pierwszy dzień szkoły, ale ja nie pakuje podręczników. Dziś udaję się do