Inne · 3 min czytania
Motyl
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nie chcę tego ponownie zaczynać, bo po ostatnich konfrontacjach został mi na ręce kawałek twarzy i kiedy odzyskałam rozum próbowałam się usilnie połatać i tylko olśnienia przychodzące od czasu do czasu były zbawczą siłą regenerującą. I często teraz jak sobie wszystko rozkładam na części pierwsze i płonę od środka, to chyba wstyd, lub jakieś inne uczucie, na granicy niewykonanego skoku. Tak, więc nie chcę ci tu prawić morałów, stać się ukrzyżowaną na drogowskazie do nieba, bo i tak wiem, że nigdy nie ma jednej drogi, jednego wyjścia i ucieczki przez krzaki i pokrzywy. Tak zwyczajnie to ja się boję mówić, bo zbyt dużo we mnie tej przyziemności, za mało umiejętności mędrca, proroka. Jestem tak zwyczajna jak ty, bo każdy z nas chce mieć, i to mieć to, czego nie jest w stanie utrzymać w dłoniach. Ale będąc małym, pospolitym czterookim obserwatorem wiem, co grają to tu, to tam. Czasem wiem aż zbyt dobrze, co jest twoim zmartwieniem, jak to się dzieje, że przemawiasz milczeniem. I budzi się we mnie matkowanie, i najwidoczniej pragnę ci tylko