Religia · 3 min czytania
Mówili mu...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mówili mu, że Ziemia jest płaska. Jakoś nie wierzył. Powtarzali, że istnieje Bóg. Też wątpił. Zapewniali, że nie ma powrotu do przeszłości. Nie dowierzał im. Że śmierć nie jest kresem, dobro zawsze zwycięża, a skrzydlate anioły strzegą naszych dusz i ciał. Uśmiechał się cichutko. Chował śmiech za poważną miną. Połykał go, krztusząc się przy tym niemiłosiernie.
Krzyczeli na niego. Wieszali na krzyżu. Palili na stosie. Przedtem jeszcze biczowali, zdzierali skórę, spokojnie tłumaczyli. Krzyczał. Płakał. Złorzeczył im i ich bogom. Zapewniał, że uwierzy, że zapomni, że już nie będzie. Nie uwierzył. Był uparty jak cholera. Powtarzał pod nosem jakieś stare zaklęcia i dobre wróżby, odprawiał swoje prywatne czary, modlił się Bóg wie do kogo. Obiecywał poprawę… i dalej robił swoje. A oni znowu go chłostali, podpalali…
Bóg spoglądał na to w ponurym milczeniu. Los jego ukochanych dzieci nigdy nie był łatwy. Kto ma w sobie choć krztę boskości, kto nazywa rzeczy po imieniu, a słowa są mu posłuszne, zadziwiająco posłuszne… Ten nie ma w życiu łatwo. Ale chociaż ośmiela się mówić, myśleć, żyć. To i tak ma wiele.
W świecie bogów i ludzi różnie bywało. Raz