Inne · 3 min czytania
Może kiedyś
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Usiądź wygodnie. Opowiem ci o miłości tak zwyczajnej, że może przytrafić się każdemu, a przez to tak niezwykłej, że tylko nieliczni mogą zaświadczyć o jej istnieniu. Odszedłem z tego świata w czasach, kiedy miłość nie miała tyle wszechobecnych substytutów. Cóż to była za cudowna rzeczywistość! Praca nie była synonimem kariery, niezauważalny był brak możliwości sprawdzenia przez całą dobę, jaka jest obecnie pogoda w Gwatemali, ani opisywania swojej egzystencji reszcie populacji jakże trafnymi: "jestem jaka jestem", "carpe diem", "40 znaków to za mało" plus zawsze mile widziane kilka zdań w obcym narzeczu. Czasami lubię i potrzebuję zarazem dać upust obrazom przeszłości, by to, co najważniejsze zostało ze mną, a nie prysło bezpowrotnie jak bajkowe dzieciństwo. Oto nadchodzą. Z oddali wyglądają jak lukrowa młoda para na torcie weselnym tyle, że kilkadziesiąt lat później. On- mimo ciepłego, sierpniowego popołudnia- w gustownym garniturze i szelmowsko nałożonym kapeluszu, ona- w swojej najpiękniejszej sukience w subtelne kwiaty. Uścisk dłoni tworzy zeń naczynia połączone, dostojność kroków świadczy empirycznie o tym, że pośpiech jest niczym innym jak tylko poniżaniem człowieka. Spacerują po parku, niedawno przerzedzonego niezliczoną ilością brukowej kostki (made in UE). Pajęczyna