Komedia · 7 min czytania
Mundial 2018
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wrzawa na trybunach przegoniła niczego nieświadome zwierzęta. To kibice biało-czerwonych przybyli ze wszystkich stron świata, by zobaczyć drużynę marzeń, jedną z najlepszych ekip na świecie. Ranking FIFA nie mógł kłamać, a od dłuższego już czasu Polska była w dziesiątce najlepszych drużyn na świecie. Kibice mieli oparcie nie tylko w swojej wierze w możliwości piłkarzy, ale także w twardych faktach. Oczekiwania były zatem duże i nie wydawały się przesadzone.
Który z wiernych kibiców mógł przypuszczać, iż nasi wspaniali kopacze padli ofiarą brutalnego spisku. Spisku wielkich korporacji zawiązanym przeciwko naszym nieocenionym wirtuozom piłki nożnej. Bezduszne koncerny przybyły do piłkarzy niczym wilk przebrany w owczą skórę, nie do poznania przez zwykłego zjadacza chleba. Nieświadomi piłkarze cieszyli się z darów, jakimi obficie raczyły ich przedsiębiorstwa. Pokazywali się w mediach w towarzystwie najwspanialszych szamponów, po których łupież staje się jedynie niemiłym wspomnieniem. Towarzyszyły im golarki, telefony oraz inne tak potrzebne zwykłym ludziom gadżety. W zamian na ich konta spływały setki tysięcy EURO. Gdyby tylko wiedzieli, do czego dążą korporacje, nie wzięliby od nich złamanego grosza. Gdyby byli bardziej bystrzy, gdyby zatrudnili dobrych prawników, pewnie nie zgodziliby się na zapisy kontraktów napisane drobną czcionką.
Niestety mleko się rozlało, a oni stali na murawie moskiewskiego stadionu i mieli łzy w oczach. Nie były to niestety łzy wzruszenia, ani też łzy radości. Czuli się niczym klauni, których jedynym celem jest rozbawienie publiki. O minimum dwa numery za duże obuwie utrudniało bieg, koszulki potęgujące pocenie się otumaniały naszych wspaniałych wojowników. Już przed pierwszym gwizdkiem wytrawny obserwator zauważyłby, że coś jest nie tak. Mina trenera, który w podpisanym przez niego kontrakcie zobowiązał się do milczenia, była minorowa. On wiedział, iż jego wybrańcy będą mieli olbrzymie problemy z przemieszczaniem się, jak i poprawnym kopnięciem piłki. Wiedział także, że zbyt obcisłe spodenki, znacznie utrudnią dynamiczne ruchy zawodników. Potęgujące pot koszulki, dały już znać w szatni, z której z ulgą wyszedł na świeże powietrze.
Patrzył z niepokojem na zawodników, którzy mimo tak niesprzyjających warunków podjęli walkę z jedną z najlepszych ekip Afryki. Walczyli niczym gladiatorzy wyposażeni w wadliwą broń. Trener zdawał sobie sprawę, iż oddanie strzału na bramkę będzie ich prawdziwym zwycięstwem. Strzelenie bramki odebrał niczym cud. Była to jednak zasługa niesłychanej mądrości zawodników, którzy wiedząc, iż poprawne kopnięcie piłki jest niemal niemożliwe, bramkę zdobyli głową. Było to prawdziwe zwycięstwo intelektu nad ograniczeniami ciała.
Ten wspaniały mecz otwarcia, pechowo przegrany przez Polaków, fatalnie przyjęty przez kibiców, był mimo wszystko dobrą prognozą. W końcu to oni strzelili więcej bramek, pechowo przegrywając jednym trafieniem. Niestety wspaniała postawa kopaczy nie przełożyła się na stan punktów, który po meczu wciąż był zerowy. Fala krytyki pojawiająca się w mediach była porażająca. Ukrywający się od wielu miesięcy hejterzy, bez opamiętania zaatakowali nasz skarb narodowy. Czy miało to wpływ na wynik drugiego meczu? Nie, nie miało wpływu na naszych kopaczy, którzy wraz z trenerem oraz prawnikami pośpiesznie przeglądali zapisy kontraktów. Kilka dni wolnego pozwoliło, na wynegocjowanie wydawałaby się nowych, lepszych warunków, dzięki czemu do drugiego meczu…