Psychologia · 4 min czytania
Musiałem cię stracić, żeby pokochać
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Uciekam, po usłyszeniu słów, które rozbiły moje serce na tysiąc kawałków- zgubiłem elementy i nie umiem ich na nowo poskładać. Biegnę, a pęd powietrza suszy łzy napływające z moich źrenic. Ciągle myślę o bursztynowym odcieniu jej tęczówek. Miała oczy, w których można było się utopić a ja nie zdążyłem złapać większego oddechu. Gdy mięśnie w nogach odmówiły współpracy uklęknąłem na wilgotnej trawie, która już dawno straciła swój blask z bijącym sercem, jakby miało wyrwać się z klatki piersiowej ciągle próbując pozbyć się echa w głowie
Michał, nie kocham Cię już.
Mam wrażenie jakbym zestarzał się właśnie o dwadzieścia lat, tocząc w głowie wojnę z moimi autodestrukcyjnymi myślami. Rozglądam się wokół siebie i mimo rozmazanego obrazu rozpoznaję miejsce. Tutaj miał miejsce nasz pierwszy pocałunek. Pod drzewem ozdobionym przez jesień. Teraz jest zniszczone przez brak czyjegoś zaangażowania. Pamiętam ciepło jej warg gdy opatulały moje. Teraz pozostał mi zimny powiew wiatru.
Nie wiem kiedy słońce zaszło za horyzont, a ja paląc całą paczkę papierosów przywołałem wszystkie wspomnienia. Czułem wszystko dziesięć razy mocniej, oprócz zimna które ubyło moim zmysłom, mimo że był styczeń.
Nie czułem też ani grama szczęścia- ale to tylko szczegół.
Wracając do swojego mieszkania kupiłem nową paczkę marlboro, bo kto teraz zaopiekuje się moimi ustami. Otwierając drzwi przywitał mnie krzyk ciszy. Jej ubrania, które tak często porozrzucane był po meblach (co było źródłem mojej irytacji) zostały starannie złożone i czekały w walizkach do odbioru. Chwyciłem moją czarną bluzę…