Biografia · 6 min czytania
Musisz wiedzieć
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wyszła z budynku z rozpiętym płaszczem i niezawiązanym szalikiem. Ręce trzęsły się tak bardzo, ze nie była w stanie uporać się z guzikami. Ostre powietrze nieprzyjemnie smagało jej szyję i drażniło gardło. Oddychała szybko i niemiarowo. Tak bardzo chciała mu wszystko wykrzyczeć, a tak bardzo bała się jego reakcji. - Cholera jasna, czekaj! – wyszedł za nią pospiesznie zarzucając na siebie kurtkę. – O co Ci chodzi?! - Po co wyszedłeś? Wracaj tam, nie mamy o czym rozmawiać – odwróciła twarz. - Nie mówi tak, wiesz, ze tak nie jest. Wiedziała. - A co to zmieni?! Masz zamiar zmieszać go z błotem? - Nie, chciałem Ci tylko powiedzieć, ze już zawsze będzie tak wyglądało Twoje życie. - Jak?! Dlaczego nie powiesz mi tego wprost?! - Że to T y będziesz przy nim, że to on będzie zawsze w potrzebie… – ściszył głos. - Myślisz, że kim Ty jesteś? Pojawił się taki, opowiedział o swoim strasznym życiu, zamydlił oczy romantycznymi tekścikami… Nie znasz go! Nikt nigdy nie pozna go takiego, jakiego ja go znam. – serce krwawiło, ale postanowiła bronić swych racji do końca. - Dziewczynko, zastanów się co Ty mówisz. – w jego głosie słychać było drwiący śmiech. - To narkoman. Narkomanem zostaje się na całe życie. No, nie zapominajmy o tym, jakie konsekwencje to za sobą niesie. Ty teraz jesteś tu, nie sypiasz, nie jesz i czuwasz przy telefonie, czekając, aż jego matka się odezwie, żeby dowiedzieć się co dalej, co dalej z Twoim życiem! A on? On otępiały siedzi w pasach. - Ty świnio… - oczy zaszły jej łzami. Przypomniał jej się głos Pawła, mówiący, że nie może tak bardzo ufać ludziom. Kolejny raz nie posłuchała, kolejny raz pożałowała. – On nie jest w pasach! – zawołała z dziecinną, obrażoną miną. - I tak jest psychopatą – spojrzał jej prosto w oczy z kamienną, okrutną twarzą. - Czemu to robisz? – nie mogła uwierzyć, że jest tak podły, że z premedytacją ją rani. Nie spodziewała się tego, to był cios poniżej pasa. Złość wzbierała się w niej. Zacisnęła pięści wbijając w dłonie paznokcie. - Przecież wiesz – uśmiechnął się blado. Nie wytrzymała, wybuchnęła płaczem dając ujście emocjom. – Robie to bo on jest tam, a ja tu. A Twoje oczy… - Nie mogłeś się po prostu nie zjawiać?! – przerwała gwałtownie. - Przepraszam! – krzyknął i odwrócił się na pięcie. Znów popłynęły łzy z jej oczu, o których tak często myślał. Czuł się jakby jego serce płonęło żywym ogniem, nie mógł złapać tchu. Wiedział, ze to ostatni raz kiedy ją widzi – już ona się o to zatroszczy. Od zawsze był bardzo dumny, nie potrafiłby teraz zawrócić, przepraszać… Mimo, że to jedyne, czego pragnął. - Wiesz czemu to tak boli? – powiedziała cicho. Nie spodziewała się, ze wróci, ale spojrzał na nią. Prószył śnieg, jej włosy były pokryte białym, delikatnym puchem. Powoli zbliżali się do siebie. – Bo ja to wszystko wiem. Wydaje Ci się pewnie, ze nie mam w nim oparcia… Nie mam,…