Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

religia · 10 min czytania

"Muszę wyznać szczerze: jest kryzys, tracimy

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

dr Rafał Sulikovski: Panie Profesorze, przygotowując się do wywiadu z Panem profesorem, przejrzałem kilka Pańskich publikacji, a także co nieco przeczytałem rzeczy, inspirowanych pana myślami oraz to, co napisano na temat pańskiej firmy i świadczonych przez nią usług. Czym się Pan obecnie zajmuje?

Prof.dr hab. Diabeł "Demon" Szatanowski, specjalista ds. marketingu i reklamy "Hell&Kompani": Obecnie moja firma pracuje nad kilkoma projektami naraz. Pracujemy wykorzystując najnowsze zdobycze technologii i komunikacji, właściwie już nie tylko globalnej, ale wręcz transkosmicznej. O ile dawniej firma musiała chcąc niechcąc działać bardziej "face2face", o tyle możemy oddziaływać na szeroką skalą, mając do dyspozycji TVN z jednej strony, a "Trwam" z drugiej strony, mając telefony, smsy, czaty, różne fora, społecznościówki, wreszcie radiostacje, poczynając od RMFMAXXX, a na poczciwym już Radiu Maryja kończąc...

RS: Czy chce Pan przez to powiedzieć, że Trwam i Radio Maryja to...w pewnym sensie również obszar działania firmy "Hell&Company"? To trochę nielogiczne, przyzna Pan sam...

DS: Na pozór rzeczywiście mało logiczne, ale gdy Pan przypatrzy się bliżej głoszonym tezom, poglądom, a także doda całą sferę zakulisową oraz przekaz niewerbalny, czyli w przypadku tego medium głównie szybkość, wysokość oraz ton i barwę głosu, to zauważy Pan niemałą inspirację niektórymim ulubionymi przez nas fragmentami ST, a nawet pismom chrześcijańskim. Wystarczy posłuchać, co mówiło się w radiu o narodzie wybranym przez naszego głównego konkurenta, a także jakim tonem odnosiło do wszystkich innych. Wbrew pozorom to nie ewangelia, tylko nasze nauczanie miało tu wpływ największy, z czego się bardzo cieszymy i liczymy na dalszą owocną współpracę. To tak, jakbyśmy sprzedali spleśniały chleb piekarzowi...To wymaga sporej inteligencji, a stawiamy na nią od samego początku istnienia naszej firmy.

RS: No właśnie, zacznijmy, że tak powiem ab ovo, albo mówiąc prosto od Adama i Ewy. Od kiedy działa firma "Hell&Company sp. z b.n.o."? DS: Działamy tak długo, jak istnieje ludzkość obdarzona pamięcią zbiorową, czyli od jakichś 5-7 tysięcy lat od dziś. Jeden z pierwszych zapisów, dobrze ukazujących naszą sprawdzoną potem wielokrotnie strategię pokazuje dialog naszego przedstawiciela z pra-matką Ewą w tym, co biblista nazywa nieściśle ogrodem.

RS: Właśnie, jak to więc wtedy było naprawdę? O scenie z udziałem węża, reprezentanta ds. kontaktów z Klientami napisano setki tomów różnych interpretacji. Niektórzy przyjęli wszystko dosłownie, inni twierdzą, że opowieść z Genesis to zwykła bajka, czyli bujda na resorach. Jaki pogląd na to ma firma "Hell&Kompani"?

DS: Otóż oczywiście przywołane przez pana wersje są nieprawdziwe. W rzeczywistości bowiem nie było żadnej pierwszej, wybranej, stworzonej "dla siebie", jak potem gadali romantycy pary ludzkiej, lecz dzisiejsza ludzkość narodziła się dzięki zaistnieniu około 15 tysięcy "pierwszych ludzi". Ogrodem była cała ziemia, dopóki nie wdrożyliśmy programu jej stopniowego niszczenia najpierw przez wynalezienie ognia, potem prądu elektrycznego i silnika spalinowego, by całość nowej wieży Babel uwieńczyć rozszczepieniem atomu oraz wynalezieniem prcesora. Tak więc scena w raju jest symbolem, co nie znaczy, że nie było grzechu. Tyle, że polegał on na sprytnym blefie: jabłko, które nasz akwizytor kazał zerwać Ewie nie kryło żadnej nadziemskiej mocy. Po prostu rozczarowali się i poszli sobie sami w świat... RS: A Bóg? A chowający się w krzakach Adam? A anioł z mieczem, strzegący drogi do drugiego drzewa? DS: To nieistotne detale. Tak, jak dziecko dojrzewa i opuszcza dom ojca, tak i oni kiedy dojrzeli w końcu chcieli chcąc niechcąc opuścić łono natury. Poszli zdobywać świat, budować wsie i miasta, fabryki i mosty. I tyle... RS: To nie była kara? I tak by umarli? DS: A jak sobie to pan wyobraża? Zostaliby w raju? I co, zaludnili by ziemię i co z tego? Czy skończona ziemia byłaby w stanie zmieścić nieskończonie wielką ludzkość? Gdyby nie śmierć, ludzkość zginęłaby z nadmiaru siebie samej? RS: Pierwsi ludzie zatem nigdy nie byli nieśmiertelni... DS: Niestety nie. RS: Mówi Pan o tym tak spokojnie? DS: Cóż, z mojej, raczej naszej perspektywy to dobrze. Umierając człowiek ma do wyboru, jak chce dalej żyć. I my bierzemy udział w przetargu. Niebo kusi szczęściem, co większość kupuje. My mamy trudniejsze zadanie - nie obiecujemy przecież żadnego szczęścia, wręcz przeciwnie każdy kto podpisuje umowę (na czas nieokreślony - przyp.RS), aktualizowaną co każdy milion lat (myślimy czy nie zmniejszyć tego okresu, aby

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
"Muszę wyznać szczerze: jest kryzys, tracimy — czytnik · opowiadania