Fantastyka · 13 min czytania
Muzeum
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 5
Policzyła jeszcze raz wszystkich uczniów, coś jej się nie zgadzało...
- 13, 14...no dzieci, ustawcie się parami, bo nie mogę was policzyć...15, 16
- Proszę pani, nie ma Krzysia – powiedziała mała dziewczynka stojąca na samym końcu, głowę miała spuszczoną i dziwnie przekrzywioną.
Nauczycielka podeszła do niej i spojrzała na nią poważnie
- Spójrz na mnie – mała podniosła powoli główkę i popatrzyła zapłakanymi oczami na nią – co się stało? Dlaczego płaczesz? Gdzie jest Krzysiu?
- Nic nie mogłam zrobić, bałam się a on prosił, żeby nikogo nie wołać na pomoc, był taki odważny – wyłkała i rozpłakała się na dobre
- Uspokój się proszę i powiedz mi dokładnie co się stało – naciskała nauczycielka, w końcu zdenerwowana chwyciła małą za ramiona i zaczęła nią energicznie potrząsać Przestała płakać i spojrzała na nią z nienawiścią w oczach, podniosła rączkę, którą do tej pory trzymała za plecami. Uniosła ją jak najwyżej mogła, oczom innych dzieci i nauczycielki ukazał się krwawy kikut z którego zwisały jeszcze postrzępione kawałki skóry i biała kość. Pani pobladła, a dzieci? Zareagowały różnie, jedne zaczęły płakać, inne krzyczeć a jeszcze jedne z fascynacją spoglądały na krwawą pozostałość ręki. Jedną z takich osób był mały Grześ, który jak zawsze stał na uboczu i z dystansem przyglądał się całej sytuacji. Uśmiechnął się i spojrzał na Julię, która odwzajemniła spojrzenie. Gdy ich oczy się spotkały, mała szybko odwróciła wzrok przestraszona.
***
Część 22 / 5
Szli ostatni, trzymali się za ręce choć wstyd był wielki, ale pani kazała... Julia z zaciekawieniem oglądała wystawy w muzeum, kiedy poczuła szarpnięcie. To Krzyś pociągnął ją do jakiegoś dziwnego korytarza.
- Co robisz, pani nie pozwoliła tu iść. Jak się zgubimy co wtedy??? – spytała przerażona
- Uspokój się, chcę tylko zobaczyć jedno miejsce i wrócimy do grupy, poza tym uwierz mi spodoba ci się. Tak byli pochłonięci sobą i wszystkim tym co ich otaczało, że nawet nie zobaczyli jak ktoś jeszcze odłączył się od grupy i podąża za nimi, mały chłopiec z nienawiścią w oczach, który tak mocno zaciskał piąstki aż pobielały mu kłykcie.
***
Leżał oparty o ścianę, blady jak ona sama. Na twarzy znajdowało się głębokie nacięcie, które ciągnęło się przez policzek od prawdego oka aż do ucha. Małżowina uszna trzymała się głowy jedynie na cienkim pasku skóry. Jego ciałem wstrząsały drgawki i nie mógł utrzymać prosto głowy. Gdy przerażona nauczycielka podbiegła do niego i przyłożyła mu jakąś szmatę z rany trysnęła krew ochlapując wszystko dookoła. Przycisneła mocniej i ujrzała żółtawą tkankę tłuszczową policzka. Z odrazą odwórciła głowę.
***
Nie potrafili go uratować wykrwawił się...był zbyt słaby by walczyć, zbyt przestaszony, a może tak musiało być? Może ta rana wcale nie była śmiertelna, może opróczniej był jeszcze onny powód śmierci Krzysia...
***
Część 33 / 5
- Co tu się stało, Boże powiedz mi natychmiast - krzyczała pani - z jej ust tryskała ślina, lecz ona nie zważając na to, ze wygląda wręcz komicznie. Te śliczne czerwone usta i twarz, tak biała jakby jej właścicielka nie żyła od conajmniej kilku godzin.
- Nic nie będziesz mówić?????? Jak więc mamy się dowiedzieć co się z nim stało???
W jej oczach czaiło się widmo śmierci, przycisnęła kikuta mocniej do siebie, zacisnęła wargi i zaczęła swą opowieść....
...Gdy tylko odłączyliśmy się od grupy wiedziałam, że stanie się coś złego, że to nie jest dobry pomysł. Próbowałam się sprzeciwiać, ale Krzysiek był tak zdesperowany, że po chwili bałam się cokolwiek powiedzieć.
Chwycił mnie tylko mocniej za ramię i wepchał do jakiegoś dziwnego pomieszczenia, śmierdziało tu stęchlizną i starością. Zrobiło mi się niedobrze, miałam ochotę zwymiotować, więc kazał mi usiąść na podłodze i nie robić nie dopóki nie będzie mi kazał. Siedziałam więc spokojnie oparta o ścianę a on szukał czegoś zawzięcie. Przewracał sterty gratów i przedmiotów a z każdą chwilą jego twarz robiła się coraz bardziej blada i blada...
***
Zakradł się od tyłu i przyglądał się z zainteresowaniem dwójce dzieciaków, które chyba szukały kłopotów oddzielając się od grupy i zakradając tutaj. Ale skąd mogły wiedzieć, że ja tu będę. To chyba nie jest jeden z najlepszych dni w ich życiu, jeśli nie jeden z ostatnich.
- Krzysiek, proszę cię, chcę już wracać do grupy, jest mi niedobrze poza tym pani może się zorientować, że nas nie ma i będziemy mieć naprawdę poważne kłopoty.
Część 44 / 5
- Nie widzisz, że coś robię - krzyknął aż Julia podskoczyła - czy musisz być zawsze taka upierdliwa, czasem mam cię naprawdę serdecznie dosyć.
- Czego tu szukasz, to chyba możesz mi powiedzieć, czy to jakaś wielka tajemnica? - dalej naciskała dziewczynka
- Cicho bądź - wysapał przez zaciśnięte zęby, zrobił się czerwony, takiego Julia go jeszcze nie widziała...
***
- Dobra, dzieci...Co tu się dzieje - nagle zza kilku kartonów wyskoczył mężczyzna, nie wyglądał najlepiej. Był blady co najmniej tak samo jak Julia, miał podkrążone oczy i strasznie suche usta. Kruczoczarne krótkie włosy były tak tłuste, że miało się wrażenie jakby miał zaraz z nich spłynąć tłuszcz. Zimne głęboko osadzone oczy nie wyrażały żadnych uczuć, jakby ten człowiek zwyczajnie ich nie posiadał - Wiecie kim jestem? Jeśli nie dziś macie okazję się przekonać.
Mówiąc to zaśmiał się donośnie...
- W co macie ochotę się dzisiaj pobawić? Mam nadzieję, że nie w chowanego.
Podszedł do dużej drewnianej szafy, gdy ją otwierał zaskrzypiała tak, że wszystkich przeszyły ciarki. Długo nie odwracał się, w końcu zachrząkał, podrapał się po głowie i z wyrazem triumfu na twarzy pokazał mdlejącej już Julii stary bagnet.
Część 55 / 5
***
- Proszę zabij mnie, nie chcę już cierpieć, zabij mnie - błagał Krzyś, ale obcy mężczyzna był nieugięty - myślisz, że jesteś kimś? Że gdy nas zabijesz w twoim nędznym i nic nieznaczącym życiu coś się zmieni? Byłeś nikim, jesteś nikim, i jak myślisz kim będziesz w przyszłości - mały postanowił zmienić taktykę, tym razem pomimo palącego bólu twarzy zaśmiał się ironicznie...
- dobra, skoro jesteś taki wyszczekany, może zajmiemy się twoją koleżanką...widać ma ochotę na zabawę
Julia zaczęła krzyczeć, lecz nikt jej nie usłyszał....
Wiesz dlaczego tu jestem? – spytał obcy mężczyzna i pogładził Julię po policzku.
W tym samym czasie do magazynku wszedł Grześ, uśmiechnął się na widok rozoranej twarzy kolegi.
- Oooo, już jesteś? No dobrze, więc, może zacznę inaczej...wiecie dlaczego się tu znaleźliście?
- Skąd niby mamy wiedzieć – wystękał niewyraźnie Krzyś,