Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 4 min czytania

Muzyka pustyni

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jaskinia była dobrym schronieniem, przynajmniej do czasu, gdy jakieś pustynne stworzonko nie postanowi obrać jej sobie za lokum, ale jak na razie Jack jakoś nie zauważył żadnych współlokatorów większych od przeciętnego owada. Ukrywał się już tu od kilku dni, oszczędzając wodę i jedzenie. Nocami przesiadywał przy wejściu do jaskini i słuchał odgłosów pustyni. A było czego posłuchać. Podczas dnia większość żywych organizmów chowała się przed skwarem spadającym z nieba, ale nocami otoczenie ożywało tysiącami dźwięków i kolorów. Już dawno Jack przestał się dziwić rzeczom spotykanym na pustynie, wojna zrobiła swoje i natura musi teraz żyć ze skazą promieniowania, chorób, mutacji i wszelkich wynaturzeń stworzonych przez niszczycielską siłę ludzkich wojen. I to właśnie nocami dało się najlepiej zaobserwować zmiany, jakie nastały. Pustynia kiedyś była miejscem nad wyraz cichym, jedynie kilka gatunków stworzeń było przystosowanych do życia w tak szkodliwym i niebezpiecznym środowisku, ale teraz się pozmieniało. Te kiedyś jakże niegościnne tereny zamieszkiwane przez jedynie kilka gatunków stały się domem dla setek, jeśli nie tysięcy rodzajów zwierząt. Wszystkie się przystosowały, a ich organizmy czerpały energię z palącego słońca. Jack wstał i dorzucił trochę chrustu do dogasającego ogniska. To już tyle miesięcy odkąd opuścił swoją bezpieczną kryjówkę, swój azyl. No może opuścił jest złym określeniem, raczej został z niej wyrzucony przez towarzyszy. Nikt nie podzielał jego zdania na temat opuszczenia schronu, nie wierzyli, że świat jest już bezpieczny. W sumie nie było co się im dziwić, kontakt z innymi schronami zerwał się już na początku wojny, a aparatura monitorująca czynniki zewnętrzne wysiadła zaraz po zapieczętowaniu schronu. Jack jednak przeczuwał, wiedział, że świat przetrwał…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%