Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

aktualnosci · 3 min czytania

My Śląski Kraj

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

.

My Śląski Kraj

No widzisz wylałeś! – Marika Kowolik ciulła gizda bez łeb - Bezsilnie śledząc jak czarna plama coraz większym kręgiem pochłania biało-czewone - a miało być uczciwe myślą nową oświecone pracą godną gdzie obowiązek jest święty wspólnota bogobojna honor znaczy honor ojczyzna znaczy matka, urząd dobro społeczne najwyższe Biało czerwone - - żywe barwy narodu, który zawsze był dumny - narodu, którego synowie i córy wzorcem światła byli, świecąc pierwszym przykładem obywatela i chrześcijanina - Pokoż no to, zobacza – Marika obracała w dłoniach tkaninę nie dowierzając oczom zgłodniałe stada czarnych kruków rozdzierają krwawiącą czerwień dziobią biel Klęska! Klęska - klęska… -

- W nadziei, że da się cokolwiek wybielić wymoczyć wyskrobać choćby przywrócić czerwień Kowoliczka rozpaczliwie pociera w smutku kolorze tkaninę …. - ale ani bieli ani czerwieni nic nie ostało nie było odróżnić, czerń robaczała wszystko do końca dej pokój Marika – matka polka już dawno zamknięta w muzeum - - Z tego już nic nie do się zrobić. Gówno.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
My Śląski Kraj — czytnik · opowiadania