Historia · 4 min czytania
Na 200 lat Śpiewów Niemcewicza
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
...z lochu wydobyte: Na posiedzeniu Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk w dniu 4 marca 1810 prezes Staszic poruszył sprawę już przez siebie od roku 1805 propagowaną, a przez Niemcewicza urzeczywistnioną. Doniósł, że pieśni historyczne obejmujące całość dziejów narodowych, już są na ukończeniu. Pieśni wymagały nut, te zaś nie inaczej mogły być podane szerokiej publiczności jak uprzednio wycięte w blasze. A więc nakład należało wyposażyć w „kopersztychy muzyczne”, przy okazji i w ilustracje. Staszic konstatował dalej konieczność rozpisania publicznej subskrypcji celem pozyskania stosownych funduszy na wydanie tego dzieła. Tak się tez stało. Na kolejnym posiedzeniu, w październiku tegoż roku, postanowiono ogłosić prenumeratę na Śpiewy Historyczne z oznaczeniem ceny za egzemplarz w wysokości 27 złotych.. Po pięciu latach Niemcewicz osobiście zdawał relacje z postępów prenumeraty. Wyglądało to marnie. Sprzedano zaledwie 190 egzemplarzy. Odebrano deklaracje na kolejne 477. Pozostałe, bez zainteresowania. W związku z tym Zarząd Towarzystwa zdecydował wydać dzieło własnym kosztem. Szlachetny papier postanowiono sprowadzić z Berlina.. Transport jednak odłożono do wiosny 1816 roku, korzystano bowiem z tańszej drogi wodnej, przez Gdańsk. Należało zaczekać aż lody na Wiśle puszczą. W końcu, w początkach grudnia, doniesiono że upragnione Śpiewy Historyczne ukazały się na widoku publicznym. Towarzystwo Naukowe zdecydowało by jeden egzemplarz, oprawiony w safian, podarować Instygatorowej Koronnej w dowód wdzięczności za wsparcie finansowe druku. Pierwsze wydanie ukazało się w nakładzie 1500 egzemplarzy. Śpiewy zyskały z miejsca ogromną poczytność. Żadne z dzieł Niemcewicza nie cieszyło się taka popularnością i nie sprzedawało się tak dobrze. Już w 1820 roku doszło, wedle obliczeń austriackiego cenzora, do niebotycznego jak na ówczesne warunki, 20…