biografia · 2 min czytania
Na czworakach
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Wpadła w głowę myśl mi taka: Co to mógłbym na czworakach? - Czy nie zrobiłbym przegięcia, mając takie to zajęcia?
Kiedyś, dawno, za „dzieciaka”... zaczynałem na czworakach i, gdy sobie tak „chadzałem”... wszystkie kąty wycierałem...
Duża „miłość do podłogi” nie stawiała mnie na nogi, ale ci, co mnie spłodzili... - do chodzika mnie wsadzili...
- W nim: - chciał – nie chciał, lecz jak pijany... – obijałem się o ściany, bo chodzik podejść nie dawał, choć „robił roboty kawał”!
Część 22 / 2
Tak wzmacniałem swoje nogi, co wprawiało w nastrój błogi i mogłem bez precedensu podejść do: stołu, kredensu...
Potem: luzem mnie puszczali... - i tak chodzić nauczali... - Aż wreszcie i bez obciachu, mogłem wstać już z tych czworaków!
I po latach, gdy dojrzałem, o czworakach zapomniałem... - Aż tu, ta moja Tereska, zażyczyła se „na pieska”!
- Padła