Erotyka · 17 min czytania
Na dachu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 6
Marta uwielbiała przychodzić do Anety pod nieobecność jej rodziców. Nie to, żeby nie lubiła jej starych. O, nie! Nawet trochę zazdrościła przyjaciółce, że ma taką wyrozumiałą mamę i hojnego tatę. Aneta miała dużą swobodę i spełnioną niemal każdą zachciankę. W końcu była to zamożna i wykształcona rodzina, a ich córka była jedynym dzieckiem. Latem rodzice Anety często wyjeżdżali na weekend i zostawiali córkę samą na gospodarstwie. Jeśli była słoneczna pogoda, można się było opalać nago na wielkim tarasie pod samym niebem, jako że ogromny ekskluzywny apartament usytuowany był na ostatnim piętrze budynku. Taras od strony ulicy odgrodzony był grubym murem zwieńczonym girlandami wiszących kwiatów do wewnątrz. Zgiełk miasta w ogóle tu nie dochodził. Było cicho i spokojnie i tylko czasem jaskółki przelatując chmarą wydawały z siebie radosne wysokie tony.
Stało się tradycją, że właśnie tam obie przyjaciółki lubiły ze sobą rozmawiać na najróżniejsze tematy i, gdzie jak gdzie, ale tu zawsze dobrze się rozumiały. Nagość stwarzała klimat do intymnych zwierzeń, zadawania trudnych pytań i egzekwowania szczerych odpowiedzi. Anetka potrafiła przygotować niesamowicie tajemnicze i smaczne drinki, które sprzyjały tej atmosferze i pomagały odsłaniać najbardziej skrywane do tej pory sekrety.
Właśnie w taki sobotni gorący dzień dziewczyny spoczywały obok siebie leżąc na plecach na przezroczystych materacach. Specjalnie usytuowały się nogami ku słońcu, żeby miejsca zwykle najmniej nasłonecznione tym razem miały szansę nabrać trochę opalenizny.
Leżały w milczeniu, tylko nastrojowa muzyka płynęła łagodnie z przenośnego radia. Zastanawiały się, każda z osobna, o czym to dzisiaj będą sobie gawędzić. Jaki to ekscytujący temat wymknie im się spod osobistej kontroli? W głąb jakich tajemnic wspólnie wyruszą? Przedłużający się brak konwersacji drażnił nieco Martę, bo w końcu to ona była gościem zamożnej rodziny i to ona mogła mieć kompleksy z tego powodu. Może Anecik nie ma dzisiaj ochoty na pogaduszki z nią. Postanowiła, że nie odezwie się pierwsza. Nie chciała być natrętna. I wtedy Aneta poruszając tylko dłonią wzięła ją za rękę i splotła z nią palce.
Był to gest szalenie miły w tym momencie, ponieważ wlał w Marty serduszko otuchę i wypchnął z niego precz wszelkie wątpliwości. To jest jednak jej najlepsza przyjaciółka. Zawsze odnajduje z nią kontakt w odpowiedniej chwili. Marta chciałaby jej o czymś powiedzieć, ale bardzo się boi...
- Wiesz, Andrzej za tydzień przyjeżdża - odezwała się na tyle uspokojona, żeby zacząć jednak rozmowę.
- Fajnie. Szczęśliwa? - Przyjaciółka znacząco ścisnęła jej rękę.
Marta westchnęła głęboko.
- Szczerze mówiąc trochę się boję.
- Dlaczego?
Część 22 / 6
- Jakoś nie mogę sobie wyobrazić, że on tam był... aniołkiem. W końcu nie było go ponad pół roku.
- No, nie! Martuniu, nie możesz być taka podejrzliwa. Może cię jednak naprawdę kocha, a jeśli tak, to jest wierny.
- Mogę być podejrzliwa, bo...
- Bo, co?
- Ja też nie byłam święta, Anecik.
Na jakiś czas zapadło milczenie. Marta nie była pewna, czy dobrze zrobiła, że to powiedziała. Potrzebowała jednak czyjegoś wsparcia, powiernictwa. Do kogóż miałaby się z tym zwrócić, jeśli nie do najlepszej przyjaciółki?
- Marta!... Nie wierzę własnym uszom! Ty?...
Milczenie.
- Opowiedz mi w takim razie, co jest grane! - spokojnie już poprosiła Aneta i czekała, aż usłyszy szczegóły tej sensacji.
- Boże! Nie mogę ci tego opowiedzieć. - Martę ogarnęło zwątpienie. - To jest zbyt... trudne.
Część 33 / 6
Przyjaciółka ostentacyjnie puściła jej rękę.
- Ja opowiadam ci o rzeczach, których nie wyjawiłabym nawet przed własną matką.
- Wiem, ale widzisz... Nie gniewaj się! Boję się, że... że źle mnie zrozumiesz...
Znów na kilkanaście sekund zaległa cisza, tylko wiatr delikatnie szeleścił girlandami.
- Spróbuj chociaż, może nie jestem taka tępa i pojmę, o co chodzi - przerwała milczenie Aneta poirytowana brakiem zaufania do niej i zaraz dodała łagodnie - No... wyrzuć to z siebie!... Kto to jest? Znam go?
Nie zmieniły swojej pozycji. Leżały wciąż na wznak z zamkniętymi oczyma, tylko ręce dziewcząt znów splotły się razem.
- O, key!... Chciałabym, żeby to nie było nic poważnego. Ma o dziesięć lat więcej ode mnie i ma do mnie słabość...
- I co? I co? - ponaglała ją powierniczka.
- Wracałam z przyjęcia u znajomych - ciągnęła z trudem. - Nie wychodziłam od gospodarzy sama... Ponieważ było bardzo późno, pozwoliłam się komuś podwieźć do domu samochodem...
- I co w tym samochodzie?... - dociekała niecierpliwa Aneta.
Część 44 / 6
- Po drodze... dowiedziałam się, że mnie... że mnie kocha... i pożąda... i żyć beze mnie nie może... i to brzmiało tak pięknie... byłam do tego trochę wstawiona...
Aneta podniosła się i usiadła obok przyjaciółki.
- Przestań się jąkać! Marta, mówże wreszcie!
- Połóż się na plecach i nie patrz na mnie, albo nic nie powiem! - zagroziła natychmiast jej rozmówczyni, więc Aneta położyła się z powrotem i zamknęła oczy.
- Dowiedziałam się też, że jestem piękna i mam w sobie tyle seksu... że to cudowne być ze mną i siedzieć koło mnie i żeby jeszcze można było mnie dotknąć... Jejku, nie mogę...
Nastała kolejna pauza, po której padło ciche pytanie:
- Pozwoliłaś się dotknąć?
- Tak...
Aneta delikatnie gładziła palcami dłoń Marty. Po krótkiej przerwie opowieść toczyła się dalej.
- Pozwoliłam rozpiąć sobie bluzkę. Gdy poczułam ciepłą rękę na mojej piersi, po prostu straciłam głowę. Tak to na mnie wtedy podziałało, jak nigdy, nigdy przedtem... Potem był długi... namiętny pocałunek...
Część 55 / 6
Znów pełne napięcia milczenie. Ciszę oczywiście przerwała niecierpliwa Aneta.
- Nie dramatyzuj! Nic się nie stało. To jeszcze nie zdrada. Takie tam przygody to i ja miałam i wcale nie uważam, że byłam Arturowi niewierna... Ale... powiedz, kto to był?
- Nie znasz.
- Nie przejmowałabym się na twoim miejscu. - Gospodyni znów chciała się podnieść. - Idę przyrządzić drinki...
- Poczekaj jeszcze chwileczkę! - Marta przytrzymała mocniej rękę swojej przyjaciółki pragnąc mieć ją koło siebie w niezmienionej pozycji na wznak. Westchnęła głęboko, jakby teraz dopiero miała powiedzieć najważniejszą rzecz.
- Nie poszłam wtedy do domu. Uległam i poszłam na całość...
- Hmm, Posłuchaj, Martuniu, to też nie przestępstwo... Było chociaż fajnie?...
- Wciąż do tego wracam myślami. Tęsknię i chcę tego znowu...
Aneta uśmiechnęła się nie otwierając oczu.
- Jaki on jest?... Wygląda na to, że wart był grzechu... Mam rację?
Część 66 / 6
Marta nie odpowiedziała od razu. Minęło kilkanaście długich sekund. Wreszcie z wysiłkiem wyrzuciła z siebie:
- To jest kobieta...
Po tych słowach obie zastygły w bezruchu. Marta zagłuszała swoje własne myśli milczącym wrzaskiem. Stało się! Powiedziała! Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
Anetę natomiast to wyznanie dotknęło do żywego. Po pierwsze była zaskoczona. Dobrze zdała sobie sprawę z tego, ile to jedno ostatnie krótkie zdanie musiało kosztować jej przyjaciółkę. Nie mogła oprzeć się jednak wrażeniu, że wobec takiego jej zaangażowania w kimś, kto okazuje się być kobietą, ona, jej najlepsza powiernica tajemnicy, jest o nią zwyczajnie zazdrosna. Może po prostu jako przyjaciółka, a może inaczej. Może jako...
Nie chciała kończyć tej myśli. Czuła ogromny dyskomfort, bo powinna wesprzeć przede wszystkim dziewczynę w trudnej sytuacji, a tak naprawdę, to co mogłaby jej teraz radzić?. Tak. Musi przyznać sama przed sobą, że niejednokrotnie patrzyła na Martę z pożądaniem. Próbowała jednak z tym walczyć. Nie zniosłaby odrzucenia, gdyby wychyliła się z tym przed nią i nie znalazła zrozumienia. Nie. Wolała, żeby było tak, jak jest. Nadal chciała się z nią przyjaźnić i przebywać w jej towarzystwie.
Tymczasem co? Nagle okazuje się, że tuż przy boku jej wstrzemięźliwości, zakwitła gorąca lesbijska namiętność jej przyjaciółki. Jej kochana Martunia oddała się jakiejś starszej pani... Nie, chyba nie zniesie tego... Łzy napłynęły jej do ciemnych oczu.
Nie mówiąc już nic, podniosła się z materaca, spojrzała na zamknięte oczy leżącej dziewczyny i wolnym krokiem oddaliła się w kierunku salonu, gdzie znajdował się barek. Specjalnie wlała w drinki więcej wódki, niż to zwykle robiła. Mocny alkohol pomoże jej samej pozbierać myśli, a przyjaciółkę skłoni do dokładnych wynurzeń. Coś takiego! Marta z kobietą!... Jedyna rzecz, jaka przychodziła jej do głowy, to upić się i utopić wszystko w zapomnieniu, albo po prostu powiedzieć jej prawdę...
Wróciwszy na taras podała dziewczynie zimną szklanicę i powiedziała siląc się na zupełnie obojętny ton:
- No, to wypijmy za tę…