Przyjaźń · 4 min czytania
"Na gapę"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wyszła z budynku szkolnego otoczona tak zwanymi "przyjaciółkami". Wszystkie oprócz niej były ubrane w różnych kolorów płaszczyki z dobrych markowych sklepów, w najmodniejszych fasonach i z "owłosionymi" rękawami oraz kapturami. Wszystkie miały duże metki a w szatni zawsze wieszały je tak, aby je było widać. Magda, bo tak się nazywała jedna z nich, nie była aż tak bogata, ale miała płaszczyk w kolorze złotym z takimi samymi zakończeniami kaptura i rękawów. Jednak jedno różniło ją - nie miała ciuchów z markowych sklepów. Ostatnio gdy Kasia, Daria, Monika, Karolina i Milena odkryły, że na metce jest wielki napis "Lef" czyli nazwa jakiejś wieśniackiej firmy, śmiały się z niej przez kolejne dni. Nawet do teraz o tym wspominają, gdy chcą ją wkurzyć. Doszły już na przystanek. Wszystkie mieszkały na nowym osiedlu, i wszystkie oprócz Magdy zamieszkiwały ostatnie piętra bloków, gdzie były dodatkowe 3 pokoje na górze. Magda niestety miała tylko 3-pokojowe małe mieszkanie na pierwszym piętrze. Od szkoły do domów było 7 przystanków autobusowych. Stanęły i czekały na pojazd. Magda jak zwykle próbowała coś wymyślić, aby pójść do domu piechotą. Nie nawidziła jeździć na gapę, zawsze jej się wydawało, że będą kanary. Raz siętak zdarzyło, i bohaterka miała niezłą awanturę w domu oraz 2-wu miesięczną karę na komputer i telewizor. Obiecała mamie, że to się nigdy nie powrótrzy, jednak musiała codziennie, 5 dni w tygodniu łamać tą obietnicę aby nie zostać wyśmianą przez koleżanki. Daria, najbliższa jej dziewczyna od razu poznała po minie jej przyjaciółki, że ta usiłuje znów się wymigać od wspólnego powrotu do domu autobusem. -Magda, co ci jest? Znów nie chcesz jechać autobusem? - powiedziała na cały głos Daria do niewysokiej brunetki. -Nie, chce...no, przecież wiecie! Nie pamiętacie jaką miałam karę za to, że nas złapali? Przez 2 miesiące nie było mnie na gadu-gadu!