Fantastyka · 3 min czytania
Na granicy snu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Często zastanawiamy się co dzieje się na granicy snu.. W ulotnym momencie oddzielającym na chwilkę nasz świat od zupełnie innej rzeczywistości, w której nawet zwykły, prosty parobek może stać się wielkim rycerzem w lśniącej zbroi...
Ramirez przewracał się z boku na bok próbując ułożyć się wygodnie w pachnącym stogu siana. Co chwilę jednak jakieś zbłąkane źdźbło uschłej trawy łaskotało go w czubek nosa. -Aa apsik – kichnął donośnie i przetarł zwiniętymi w kułak dłońmi zaspane oczy. Przeciągnął się, ziewnął donośnie i rozprostowała zesztywniałe po nocnym spaniu członki. Lekko zaspany nieprzytomnym wzrokiem omiótł wszystkie kąty starej, chylącej się ku ruinie stajni. Jego rozmyślania przerwał szelest dobywający się z jednego z kopców siana. Błyskawicznie oprzytomniał i odwrócił się w stronę dziwnych odgłosów. Widok pięknej kobiety o alabastrowej cerze, ubranej w lśniące jedwabie wygrzebującej się ze sterty siana wprawił go w osłupienie. -Co ty tu robisz?- Zdołał wyjąkać. Niewiasta spojrzała na niego zaskoczona. -Jak to, co? Godfrydzie czy już mnie nie pamiętasz?- Zapytała płaczliwym głosem. -Hmm... Ja, cóż.. Ten.. Tego.. – Ramirez gorączkowo próbował przypomnieć sobie czy ostatniej nocy nie pohulał gdzieś za bardzo.. -A więc to prawda! Już mnie nie…