Psychologia · 2 min czytania
...na imię jej śmierć
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„W ogrodzie śmiertelnego piękna, jedna lampka, jeden kwiat milczenia…” Kat
Na karminowe, zdobione kwiatami wiśni, łazienkowe płytki padła delikatna, złocista łuna. Księżyc świecił jak zwykle. Rogal wbity przypadkiem w jakieś tam granatowe niebo. Wpatrywała się w nią spokojnie. Długie, czarne włosy spływały na szczupłe ramiona i małe piersi. Niewielkie, pozbawione blasku, czarne oczy uważnie śledziły każdy ruch chudych, przerażająco bladych dłoni. W jednej z nich zaciskała kurczowo jakiś maleńki przedmiot, tak maleńki, że w słabym świetle księżyca nie można było go rozpoznać. Leniwie ściągała stare, wytarte jeansy. Westchnęła. Obłok pary pojawił się na lustrze, ale prędko wytarła go dłonią. Usiadła. Dziewczyna zniknęła. Teraz widziała tylko siebie. Grubą. Obrzydliwie tłustą. Tłuszcz…