Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 8 min czytania

Na krawędzi chwały---Rozdział1:Niewinna

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

17.września.2003r., NY

Ta noc wydawała się taka sama jak wszystkie. Lato już się skończyło, więc kiedy słońce zaczynało chować się za horyzontem, robiło się coraz chłodniej. Dziewiętnastoletnia dziewczyna siedziała na dachu klubu Night Clubu. Dym z jej papierosa tworzył cieniutką zasłonkę, która zakrywała tożsamość dziewczyny. Jej idealnie pomalowane małe usta idealnie oplatały papieros, zostawiając przy tym ślad na nim. Wiatr muskał delikatnie odsłonięte w połowie ciało dziewczyny. Ciemnowłosa kobieta miała na sobie krótką spódniczkę, ledwo zasłaniającą jej zgrabny tyłek, czarny biustonosz i skórzane kozaczki sięgające ponad jej kolano. Był to strój, który zakładała coraz częściej. Niektórym ludziom mówiła, że ta praca to dla niej świetna zabawa, lecz, być może nie przyznając się nawet przed sobą, była dla niej miejscem zapomnienia i źródłem zysku. Wszystko, o czym do tej pory marzyła, i co udawało się jej z czasem osiągnąć, traciła. -Stephanie! Idziesz?-zapytała, pojawiająca się nagle w drzwiach na dach, Sylvia. Sylvia była dużo bardziej doświadczona w tej pracy niż Stephanie. Dla niej ta praca była naprawdę przyjemnością i chętnie pozwalała się zapraszać na randki po "występie". Nigdy nie przyznała się Stephanie, że sypia z klientami baru za drobną opłatę, ale Stephanie wiedziała swoje. Stephanie patrząc na rozrywkowe życie Sylvii, przysięgła sobie, że nigdy nie stanie się taka jak ona. Właśnie to stało się żelazną zasadą w jej życiu. -Taaa... Już schodzę-odpowiedziała jej Stephanie. Wstała z murku, na którym przez dłuższy czas gościło jej ciało, rzuciła niedopałek z papierosa i zgniotła go obcasem. Schodziła powoli po schodach, a odgłos stawianych przez nią kroków roznosił się po całej klatce schodowej. Weszła do swojej garderoby, w której znajdowała się stara szafa, wieszak, krzesło, malutkie lustereczko i torba z ubraniami, w których miała wrócić do domu. -Steph... Gorące portfele naszych klientów czekają żebyś pokazała im swoje cycuszki- powiedziała, ponownie pojawiająca się z zaskoczenia, Sylvia. Trzeba przyznać, że ciągłe niespodzianki, szykowane przez Sylvię, coraz bardziej irytowały Stephanie. -Już!- krzyknęła. -Wyluzuj, laska!-odparła Sylvia i opuściła pokój. Stephanie szła długim korytarzem prowadzącym na scenę. Zawsze wyobrażała sobie, że idąc takim korytarzem dotrze na scenę, gdzie będzie mogła czarować swoich fanów swoim głosem. Niestety rzeczywistość okazała się dla niej wielkim rozczarowaniem. Wiedziała, że na końcu trafi na scenę, lecz jej fanami będą starsi, żonaci faceci, którzy lata swej świetności mają już dawno za sobą, lub okazjonalnie pojawiające się w klubie lesbijki. I to właśnie w przypadku tych drugich łamała swoją żelazną zasadę i rozmawiała z nimi po występie. Oczywiście, z żadną z nich nie miała żadnych doświadczeń seksualnych. Wyszła na scenę i stanęła na jej środku. Pozostawało jej tylko czekać na muzykę. Tego wieczoru miała tańczyć do "In Da Club" 50 Centa. Był to przebój sprzed pięciu miesięcy, lecz prawie nigdy nie tańczyła do obecnie lubianych utworów. Kiedy tylko rozległy się pierwsze takty, obróciła się plecami do widowni i powoli rytmicznie zaczęła poruszać biodrami, wprawionymi już w te ruchy. Powoli zaczęła obracać się twarzą do publiczności, delikatnie bawiąc się ramiączkami od swojego stanika. Jej ręce zjeżdżały teraz coraz niżej. Jeżeli ktokolwiek myślał, że pozbędzie się spódniczki, nie znał jeszcze Stephanie Gates. Zjechała do zapięcia swoich kozaków i powoli zaczęła je zdejmować, rzucając je…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%