Przygoda · 6 min czytania
Na manowcach
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
PROLOG
Dzwonek, uspakajający głos i trzask odkładanej słuchawki, czyli kolejne wezwanie do wypadku samochodowego.. Tym razem tragedia na Walter Street.
-Lucas wsiadaj do karetki, nie ma czasu do stracenia powiedział dyżurny z szpitala.
Lucas odstawił niezjedzoną kanapkę. Przyzwyczaił się już do takiego życia.. Bieg, pośpiech..
Zdarzają się dni kiedy tylko kawa w przerwie między studiami a praktyką na pogotowiu trzyma go przy życiu. Taka codzienność nie należy do najłatwiejszych, jednak wybrał ją, ponieważ nie chciał być kolejnym zwyczajnym nastolatkiem. Wprawdzie nigdy do takich nie należał. Nigdy nie był zwyczajny..
Chłopak z pasją, rękę zawsze trzymał na pulsie. Czytał książki i uczył się, podczas gdy jego rówieśnicy korzystali z wszelkiego rodzaju rozrywek i imprez. Solidnie i roztropnie dobierał sobie zajęcia. Czy był nudny? Z całą pewnością nie. Po prostu inaczej zapatrywał się na życie. Zawsze stawiał sobie wyższe cele do których uparcie i niezłomnie dążył. Wymagał od siebie więcej, aniżeli wymagał od innych. Niepoprawny marzyciel, jednak trzeźwo spoglądający na świat. Uciekał w marzenia aby odetchnąć i odpocząć od rzeczywistości.
Część 22 / 2
W tym młodym, zaledwie dziewiętnastoletnim chłopaku zrodziła się niesamowicie ogromna wola walki i hart ducha. Bardzo angażował się we wszystko co robił. Empatia zawsze przewyższała jego własne potrzeby. Dlatego też postanowił zrobić kurs na ratownika medycznego. Dla niego był to sposób na mądrą pomoc. Nie potrafił obojętnie przejść obok ludzkiej krzywdy, chociażby nawet miał komuś oddać swój ostatni grosz.
Serce, którym dzielił się z ofiarami wszelakich tragedii, z którymi spotykał się na co dzień, ułatwiło mu kontakt z nimi. Zazwyczaj trafnie odgadywał potrzeby ludzi i dlatego mógł im skutecznie pomagać.
Był perełką, która trafiła się służbie zdrowia. Wróżono mu karierę znakomitego lekarza, jednak Lucas wiedział, że tylko pierwsza pomoc przysparza mu tyle satysfakcji. Praktyka w szpitalu nie była dla niego tylko pracą, do której uczęszczał z konieczności. Traktował to jako nieodłączną część dnia jak oddychanie. Lucas zawsze łatwo nawiązywał znajomości, ze względu na swoją otwartość. Także już po paru dniach zżył się z całym personelem. Nie wyobrażał sobie już życia bez pomagania poszkodowanym.
Gdy ratownicy po raz kolejny zostali wezwani do wypadku było już dawno po godzinie 21. Takie zdarzenia miały miejsce średnio raz dziennie. Najwięcej wyjazdów było zazwyczaj w godzinach wieczornych, szczególnie teraz w okresie wakacyjnym. Co drugi wypadek spowodowany był przez pijanych kierowców. W tak bezmyślny sposób ludzie tracili życie lub odbierali je innym.
Widoki ofiar…