Psychologia · 4 min czytania
na słońcu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
{i}Gdybym poszedł do Mekki, co robiłbym potem?{/i} Sprzedawca Kryształów w „Alchemiku”, P. Coelho
Bywa tak, że człowiek pragnie wyjątkowo {i}nie być{/i} w centrum uwagi całego świata. Przeciwnie, woli sam przyglądać się z sympatią dzielnemu marszowi siedemdziesięciolatki osłaniającej twarz koronkową parasolką, patrzeć na grupę śmiejących się do rozpuku nastolatków, podglądać szczęśliwą, całującą się parę. Obserwacjom takim sprzyja lazurowe niebo, delikatny dotyk promieni słońca, ogrzewających wystawioną do nich twarz w ciemnych okularach oraz wygodna, niezacieniona ławeczka, na której można nieznacznie przysiąść i stać się praktycznie niezauważalnym dla innych. Bywa tak, naprawdę. I San właśnie tego pragnęła. Bezkarnie kąpać się w cieple, cieszyć się radością innych, oglądać szczęśliwy świat, w którym nikt się nie spieszy. Powiedziałbyś jej to – odrzekłaby „Ułuda!”, ale przecież każdy z nas posiada na zewnątrz swego „ja” zapewniającą bezpieczeństwo otoczkę sceptycyzmu i ironii. Na ogół dość cienką i słabą. Tak słabą, że San po kwadransie była już w parku, idąc niepewnie alejką. Niepokój, chęć spełnienia marzenia, wątpliwość, czy nadal tego pragnie. Zaplanowanie czynu odebrało mu urok… Wybrała ławeczkę. Usiadła. Spróbowała skoncentrować się na innych. "Nie jestem intruzem!" - krzyknęła na siebie w myślach i zaczęła się rozglądać. Tuż przed nią przejechali trzej chłopcy na rolkach. Pokrzykiwali coś, pokazywali palcami. San popatrzyła na nich ze wzruszeniem w oczach. Kiedy znikli za zakrętem, rozejrzała się za kimś innym. Pięciolatka z…