Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 16 min czytania

Na tropie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Na tropie

Bywają w życiu sytuacje, o których wolałoby się zapomnieć....

- Nie możliwe, na serio tak jej powiedział? – wuzetka nadziana na widelczyk zastygła w połowie drogi do moich ust – A to cham i prostak! Na miejscu Jolki wywaliłabym go za drzwi – tym razem wuzetka trafiła do miejsca przeznaczenia. – Ech, dobrze ci mówić – Ewa jak zwykle sprowadziła mnie na ziemię – a kto ją będzie utrzymywał??? Wiesz, że ma dwie lewe ręce do roboty a długów więcej niż włosów na głowie. No cóż wobec takich argumentów nie mogłam nie przyznać jej racji. Siedziałyśmy tak już od półtorej godziny i zdążyłyśmy omówić największe sensacje dotyczące naszych wspólnych znajomych z różnych punktów widzenia. Jednak miło było rozkoszować się cieplutkim wnętrzem kawiarenki szczególnie w tak paskudny dzien. jak ten. Chłodne, senne październikowe przedpołudnie, deszcz siąpi, wokół ludzie biegną załatwiając masę zaległych spraw a my siedzimy sobie w przytulnej kawiarence i delektujemy waniliową kawką. - W sumie to jej sprawa jak chce tak ma – podsumowałam bieżący wątek sięgając po filiżankę. - Pseprasam, ma pani może złotówkę? – brudny, może ośmioletni chłopczyk stał przede mną z miną zbitego psa. – Bardzo prose - wyseplenił - Nie mam, idź do rodziców! – odburknęłam ostro jak zwykle. Dzieciak spuścił głowę i podszedł do następnego stolika – Rany jak ja tego nie cierpię – powiedziałam półgłosem, nie mogąc opanować oburzenia – no powiedz sama, chodzą takie włóczęgi i zbierają pewnie na papierosy albo wódkę dla zdegenerowanych rodziców! Nie wiem w ogóle, czemu wpuszcza się takich do lokali. Człowiek nie może spokojnie posiedzieć i pogadać, żeby nie natknąć się na jakiegoś żebraka! - Ej no, co ty? Przecież to tylko dziecko, może jest głodny? – moja przyjaciółka jak zwykle naiwnie szukała w ludziach dobra – żal ci jednej złotówki? - A ty, co matka Teresa? Nie chodzi o złotówkę, ale o zasady. Skąd wiesz, na co on wyda tą kasę? Może za rogiem czeka taka grupka szczeniaków i kupią sobie zaraz jakieś narkotyki albo klej i będą wąchać świństwo za twoje pieniądze? No nie pomyślałaś o tym??? Na takich naiwnych jak ty właśnie zerują widziałam taki program w telewizji. Takie podrostki organizują się w prawdziwe gangi i w wyspecjalizowany sposób wyłudzają pieniądze. A to na operacje młodszego brata a to na białaczkę siostry. W życiu nie przyłożę do tego ręki – powiedziałam i ostentacyjnie odwróciłam się do dzieciaka tyłem. Tymczasem moja wrażliwa przyjaciółka nie dawała za wygraną – A może on jest głodny i zbiera na jedzenie? Wiesz ile osób żyje teraz na skraju nędzy? Zobacz, jaki on chudziutki..... – rozczuliła się na dobre. – - Jasne – odparłam z sarkazmem – na pewno jest głodny haha nie bądź śmieszna od tego jest chyba opieka społeczna, są darmowe jadłodajnie i nie wmówisz mi, że on zbiera na chleb. Zresztą – zmrużyłam oczy, gdyż przyszedł mi do głowy pewien pomysł – zaraz się przekonamy". Pewna swojej racji zawołałam małego – Ej chodź no tu na chwilę. Chłopiec przyszedł szybko z nadzieją w oczach – Jak masz na imię?– spytałam – „Piotrek prose pani a mój brat to Dawid, mam jeszcze dwie siostry Anię i Basie – dzieciak rozgadał się na dobre. –Zaraz opowie mi pewnie wyuczoną historyjkę o ciężko chorej matce – pomyślałam z przekąsem. Hehe, nie wie ze trafił na stara wygę i nie dam się nabrać na rzewną opowiastkę. – No więc Piotrusiu czy jesteś głodny? – spytałam łagodnie żeby uśpić jego czujność. – Nie prose pani, zbieram dla tatusia – odpowiedział z dziecięcą szczerością – No tak – odwróciłam się do koleżanki z mina tryumfatorki – dla tatusia powiadasz....No to idź dziecko i powiedz tatusiowi, żeby znalazł sobie pracę. Chłopczyk otworzył szeroko oczy i odpowiedział rezolutnie – Mój tatuś ma prace tylko za mało zarabia, bo materiały za drogo kosztują – Tak, tak – pomyślałam w duchu – na pewno, szczególnie materiały w płynie. Uśmiechnęłam się jednak pobłażliwie bo cóż, w końcu to nie wina dziecka. Malec odwrócił się i już chciał odejść gdy nagle moja przyjaciółka wypaliła – Poczekaj masz tu trochę drobnych i wcisnęła mu do rączki pieniądze. – Dziękuje pse pani – malec był wyraźnie rozanielony. – No nie, teraz to przesadziłaś – nie kryłam swego oburzenia, gdy tylko odszedł – zwariowałaś? Przecież sama widziałaś, na co zbiera te pieniądze? – nie mogłam wyjść ze zdumienia. - Ale był taki grzeczny, nie narzucał się ostatecznie dałam mu tylko parę złotych, nie panikuj! – Ewa wyraźnie nie wiedziała, o co mi chodzi. – Rany , no nie wierze własnym oczom, dałaś temu małemu kasę na alkohol dla biednego tatusia??? No tak - pokiwałam głową z politowaniem – właśnie dzięki takim jak ty takie męty nigdy nie wezmą się do roboty! - Ale skąd możesz wiedzieć? Może on jednak zbierał na jedzenie tylko wstydził się przyznać... – moja przyjaciółka szła w zaparte – niektóre dzieci właśnie tak robią! - „Naprawdę trudno mi uwierzyć, że można być takim naiwnym, ale skoro się upierasz mam pomysł, możemy to sprawdzić. Może jak zobaczysz na własne oczy wtedy zmądrzejesz! Masz ochotę na mały spacerek? - I niewiele myśląc wyciągnęłam koleżankę z przytulnej knajpki w pogoń za chłopcem, który otrzymawszy od kilku osób to po co przyszedł, zdążył już wyjść i zniknąć za rogiem. Ruszyłyśmy szybkim krokiem w jego kierunku sapiąc z wysiłku jako ze chłopak miał parę w nogach - Zaraz zobaczysz na co bidulek wyda twoje ciężko zarobione pieniądze – sapałam – uważaj żeby nie stracić go z oczu! - Dobrze, dobrze mam go na oku skręcił w prawo musimy trochę pobiec – zarządziła Ewa i ruszyła galopem za znikającym dzieciakiem. – No, nie nie może nam uciec – przyznałam z trudem łapiąc powietrze – biegniemy za nim! Ponieważ deszcz rozpadał się na dobre, strużki zimnej wody spływały mi po twarzy – Dobrze, że mam tusz wodoodporny – zauważyłam przytomnie – biegnąc przez środek miasta można spotkać wiele koleżanek, które podobnie jak my lubią przesiadywać na kawie. Miałyby temat do rozmów nie ma co!.Ale trudno trzeba sprawę doprowadzić do końca – myślałam w duchu - Dorwiemy małego albo nawet szlachetnego tatusia i tak mu nagadamy, że odechce mu się wyłudzać pieniądze od porządnych ludzi. Pewna swojej racji przyspieszyłam kroku, jako że, chłopak wyraźnie kierował się w stronę sklepu. I to, jakiego! Kolorowy szyld z napisem „Farby Kleje Lakiery" nie pozostawiał cienia wątpliwości. Ha! Miałam racje! – Widzisz a nie mówiłam? – nie posiadałam się z radości widząc jak koleżance zrzedła mina – zaraz twój dobrze wychowany chłopczyk wyjdzie stamtąd z denaturatem albo klejem i pójdzie sobie zajarać z kolegami. O widzisz! Już jeden na niego czeka! Pod sklepem stał drugi chłopiec, nieco niższy od Piotrusia i pod kurtka wyraźnie coś ukrywał. – No, tak jak myślałam, to jakaś klika - snułam dalej wątek – jeden ma to a drugi tamto, potem się wymieniają i śmieją do rozpuku z ludzkiej głupoty!. Tymczasem, Piotruś wyszedł ze sklepu, niosąc ogromny słoik z napisem "BUTAPREM". Przywitał się z kolega i obaj ruszyli razem w stronę bloków. – Idziemy za nimi czy masz dość? – spytałam koleżankę, która do tej pory nie wydusiła z siebie ani słowa .Mój tryumf był bliski i chciałam przypieczętować go widokiem dwóch naćpanych wyrostków. – Choć pójdziemy za nimi – pociągnęłam ją za ramie widząc, że się trochę waha – na pewno idą albo do piwnicy albo na strych. – orzekłam ze znawstwem starszego tropiciela .Ruszyłyśmy w stronę osiedla niskich dwupiętrowych bloków. – Nie mogę w to uwierzyć. Jak takie małe dzieci mogą się już narkotyzować? – Ewa odzyskała mowę, ale chyba nie do końca sprawność umysłową – to okropne, czy nikt tego kontroluje, nie zajmuje się nimi? – moja przyjaciółka zadawała pytania na które była tylko jedna odpowiedz - A ja, nie wiem jak można być tak naiwnym. Na jakim

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Na tropie — czytnik · opowiadania