Melodramat · 15 min czytania
Na tym właśnie polega piekło
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
Miłość nie spełniona to specyficzny rodzaj nienawiści. Miejmy się na baczności przed jej ofiarą – myślącym samotnikiem (z mądrości japońskich)
Dach, dach, dach... dach, dach, jest! A więc – DACH – wewnętrzny konflikt źle odbije się na Twoim zdrowiu. Boże, co za beznadziejny sennik kupiłam. Jaki znowu wewnętrzny konflikt?! A co tam dalej jest? Dachówka. No, jak mi się śnił dach, równie dobrze mogła mi się śnić dachówka, prawda? DACHÓWKA – ktoś bardzo za tobą tęskni i czeka na jakąkolwiek wiadomość. No, nareszcie coś treściwego. A więc wiedziałam. ON za mną tęskni. A moja wiadomość to po prostu jakiś gest i sygnał. Proste.
Boże kochany, żadnych ciuchów, żadnych sensownych ciuchów!!! W tym mnie widział, to mnie pogrubia... To uwydatni, że jestem płaska... Źle wyglądam w niebieskim... Hm, o jest jakiś czarny ciuch. On chodzi cały czas ubrany na czarno, na pewno mu się spodoba to, że ja będę cała w czerni... A więc już jestem, princess of darkness. Mam nadzieję, że szef mnie przez to nie wyrzuci...
Cholerny korek, spóźnię się do pracy!!! Oczywiście, zawsze wtedy, kiedy chcę zdążyć, dzieje się coś takiego? Która to już? No świetnie, po prostu świetnie, dokładnie za 6 minut ON będzie wchodził do biura. Po prostu genialnie. RUSZ SIĘ PACANIE!!! CO NA MNIE TRĄBISZ?!!!
Dlaczego te szyby muszą tak bardzo zniekształcać? O Jezu, widzę jego samochód! Spóźnił się, czy to nie zrządzenie losu? Promienny uśmiech, trochę się pobawię włosami... - Cześć Paweł... - Cześć Ola... Jak tam? - Bardzo dobrze... - To fajnie... (cisza, nienawidzę tego. Wcale nieprawda, że cisza nie bywa krępująca. Dla mnie to najgorsza i najbardziej krępująca rzecz na świecie) – No, to moje piętro. Na razie! O to chodzi, że nie zdobędę go jak będę taka szczęśliwa. To do mnie nie pasuje, prawda? Nie. Więc pomyśl logicznie – co mu się w tobie spodobało w lato? No? Myśl intensywnie!
Więc chyba po prostu moja tajemniczość, to że nigdy nie lubiłam się wygłupiać, że wolałam posiedzieć i pogadać… Chociaż On jest optymistą, w dodatku optymistą aktywnym i lubiącym się wygłupiać... Po prostu trzeba mu odmiany, a ja jestem pesymistką i lubię siedzieć i myśleć...
Część 22 / 3
To wszystko moja wina! To wszystko zepsułam ja! Ja!!! Nikt inny! Nie trzeba było wybierać sobie za pośredniczki Anny. O wszystkim dowiadywałam się od niej, a On przez nią przekazywał dla mnie jakieś cudowne sensacje. Kocha mnie, och Boże, chce być ze mną... A ja to wszystko schrzaniłam, no bo jak można nazwać to sam na sam i milczenie? Mój Boże, przecież to było żałosne! Nie wiedziałam co powiedzieć, a później... wcale mu się nie dziwię!!! Nie, miał prawo! To wszystko to moja wina. Gdyby nie ja, już byśmy byli razem. Po prostu wystarczyło się odezwać, ale nie, jedna wielka cisza... Musiał sobie pomyśleć, że jestem jakaś głupia, sama bym tak o sobie pomyślała. Jestem głupia...
Ojcze Nasz, któryś jest w niebie... Proszę Cię, Boże, tak bardzo Cię proszę, spraw, żebyśmy byli razem... Ja i Paweł, bardzo Cię proszę, tak bardzo, o nic więcej, proszę, proszę, spraw żebyśmy byli razem, tak bardzo tego pragnę, ty wiesz najlepiej jak bardzo, przecież wiesz, no proszę, spraw, żeby znów mnie kochał, niech kocha mnie tak, jak ja go kocham, och Boże, tak bardzo Cię proszę, tak bardzo, tak bardzo...
To już zima... A ja myślę tylko o nim, idiotka skończona. Tak bardzo go kocham i to wszystko moja wina. Gdyby nie ja... Pewnie gdybym tak nie milczała wtedy, to on by nie wrócił do tej całej Marty! Miał tylko z nią porozmawiać, jak przyjechała z tego swojego Torunia, że już nie mogą być razem, że już poznał mnie. A Anna stwierdziła, że On już sam nie wie. A potem... A potem jak jamochłony po prostu z tą okropną Martą.. Boże, jak ja siebie nienawidzę za to, przecież to wszystko przeze mnie, mogłam się bardziej starać... Jak ja nienawidzę tej Marty, za to, że go poznała, jak ja jej nienawidzę za to, że tu przyjechała, po co? PO CO? Wszystko zniszczyłam ja, a potem ona poprawiła i odebrała mi wszelkie nadzieje... A potem On z nią zerwał tuż przed jej wyjazdem... Na pewno zrozumiał swój błąd, w końcu ta Marta to skończona idiotka... Ale już nie wrócił do mnie, to na pewno przeze mnie, mogłam przecież pójść do Niego, zainteresować się, a ja głupia wolałam czekać! Idiotka, idiotka! IDIOTKA!!!
Znów go widziałam na korytarzu, uśmiechnął się. Uśmiechał się dokładnie tak na wyjeździe, tak, to ten sam uśmiech... Być może nadal mnie kocha, ale mu głupio, przez to całe zamieszanie z Martą, pewnie myśli, że jak wtedy milczałam, to teraz też tak będzie... Na pewno tak myśli... Muszę mu dać jakiś znak...
Dziś rozmawialiśmy sobie i było mi tak słodko... Czułam się tak... czekoladowo. Jakbym się rozpuszczała w kubku z gorącą czekoladą... Mmmm...
Jedziemy razem z przyjaciółmi!!! On też tam będzie, Boże, jesteś cudowny, to znak, to autentyczny znak, naprawdę!!! Wszystko da się naprawić, na nowo odbuduje się tę atmosferę, wszystko będzie dobrze!!! Jestem taka szczęśliwa, mogę myśleć tylko o tym!
Część 33 / 3
O Boże, Boże, dlaczego, mój Boże, dlaczego? Za młoda... Boże, jestem za młoda!!! Jest ode mnie starszy raptem o 5 lat, co to znaczy w naszym wieku? Nie chcę nic, nic nie chcę... Chcę umrzeć, lub zasnąć i obudzić się za rok, żeby już wiedzieć co się stało, nie chcę przez to wszystko przechodzić!!! Czuję się jak szmata, jak idiotka, nie mogę, nie chcę mu spojrzeć w oczy!!! Koniec z nim, muszę się obudzić... A powiedział to tak okropnie, tak sobie leżał, tak od niechcenia, jakbym była niczym, jakbym była zupełnie nieważna... ‘”Znajdziesz sobie kogoś”... Czy On nie rozumie, że ten ktoś to już nie będzie On, to już nie będą Jego włosy, jego Oczy, jego uśmiech, jego wzrok??? To nie będzie On, to będzie ktoś inny, ktoś obcy, a ja chcę tylko Jego, po Nim nie ma nic...
Ale On na pewno mnie kocha. Powiedział tak tylko dlatego, że boi się zobowiązań. A ja głupia, wyciągam pochopne wnioski... To tylko tak mi się wydawało, pod wpływem emocji... Wszystko będzie dobrze, na pewno, będzie dobrze, przecież modlę się do Boga o Niego, musi być dobrze, wszystko będzie dobrze, wszystko, wszystko będzie dobrze... będzie dobrze, będzie dobrze, On będzie mój, ja będę Jego, będzie nam dobrze...
Było to takie cudowne... Szłam korytarzem, a On przede mną i jak mnie zobaczył kątem oka, to wrócił się i udawał że czegoś wypatruje i tylko – Cześć Ola, ale tak słodko, że mogłabym to „cześć Ola” słuchać przez całe życie. Mogłabym nagrać to i ze słuchawkami w uszach pracować i wtedy miałabym najlepsze wyniki. Miłość uskrzydla...
Łudzę się... Tak łudzę się, nic między nami nie ma i nie będzie, muszę skończyć, muszę być wolna... Nie ma sensu tak się oszukiwać, jeszcze kogoś znajdę, na pewno, przecież nie on jeden na tej ziemi, na pewno, zresztą, gdyby mnie kochał, już dawno bylibyśmy razem. Nic tu z mojej winy, to on, on jest głupi, jest nieodpowiedzialny, to dziecko. Muszę o nim zapomnieć, wylizać się z tych ran... To wszystko to nie była moja wina. Zaczyna to do mnie dopiero docierać, to wszystko on....
On mnie kocha. Próbowałam o Nim zapomnieć, ale nie mogę, bo czegoś się wyrzeknę i co? Mam tak od ręki przekreślić 10 miesięcy z życia? O NIE! On mnie kocha, a ja mam tyle nadziei, tyle nadziei w sobie... Nadzieja to już przecież tyle, tak dużo, jeżeli wierzysz i masz nadzieję, to zdobędziesz to, czego pragniesz... On mnie kocha, On mnie kocha, On mnie kocha... Jaka ja byłam głupia, że chciałam z tego zrezygnować... On mnie kocha, On mnie kocha, On mnie kocha, On mnie kocha, On mnie kocha... Kiedy tylko próbuję myśleć o Nim…