Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Na wsi

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zosia wyjrzała przez okno zatroskanym wzrokiem. Młody chłopak podtrzymywał osiemnastoletnią Anię w drodze do wychodka. Martwiła się o młodą sąsiadkę. Była kiedyś pielęgniarką i żal jej było patrzeć na cierpienie drugiego człowieka.

- Pewnie nerki! – wydała wyrok, westchnęła i spuściła głowę z niewyraźną miną. Kontynuowała zmywanie naczyń, gdy koleżanki poruszyły dalej temat. - Co ty, wątroba. Zobacz jaka blada idzie?! – wtrąciła Agata. - A ja wam mówię, że rak – powiedziała Danka, najstarsza z kółka różańcowego. Zaciągnęła się głęboko papierosem. Zżera ją od środka! – dodała i zasiała ziarno niepokoju. Po chwili ciszy wypuściła chmurę dymu i zagęściła atmosferę. - Oj przestań pieprzyć! – przerwała milczenie koleżanek Jadźka, jednak wewnętrzne obawy pchnęły ją do obgryzania paznokci. Brak argumentów zamknął jej usta. Babcie zaczęły się głęboko zastanawiać, wszak każda daleko posunięta przez czas niejedno w życiu widziała i niejedną chorobę przeszła.

Gospodyni wieczoru wytarła dłonie po zmywaniu i zasiadła przy stole do kawy. - Miałam kedyś podobny przypadek, jak jeszcze pracowałam w wojewódzkim szpitalu. Przywieźli nam młodego chłopaka. Tak cierpiał, aż żal było na niego patrzeć. Zwinął się w kłębek i dosłownie srał z bólu. Jak się później okazało, typowy przypadek nieodwzajemnionej miłości. Ona go nie chciała, on zagroził, że jak nie będą parą, popełni samobójstwo no i dotrzymał słowa. - Coś podobnego? - wtrąciły koleżanki i zaczęły kręcić głowami z niedowierzaniem. Zosia skorzystała z okazji i nawilżyła usta w czarnym jak ziemia trunku, wytarła wąsa, po czym kontynuowała historię: - Wyjął z apteczki paczkę pierwszych z brzegu tabletek i połknął wszystkie. Jak pigułki zaczęły działać, zauważył, że były na przeczyszczenie. Nie zdążyli biedaka odratować i rozerwało mu jelita. - Ja wam mówię, ta dzisiejsza młodzież, obściskują się na każdym kroku, każda z każdym! Nic się nie wstydzą tak publicznie! Za naszych czasów to było nie do pomyślenia! Skakało się w gumę, w palanta zagrało, w dwa ognie, chodziło za ręce na spacery, głuchy telefon... - Teraz to oni mają te komórki! – przerwała Dance Zosia. - Żeby tylko nie miała tego wirusa adidasa! – Przejęła się Agata. Podobno na to ludzie umierają. - No gdzie ona hyfa? – oburzyła się Jadźka. Zgupiałaś do reszty! To trzeba się gzić z murzynem albo pedałem, a ona u nas na wsi chowana, tylko z naszymi się zadaje. Widziałaś tu kiedyś południowca, albo ciepłe kluchy?! - No nie, choć syn Mariana jest taki ciapowaty, i grzeczny, i ubierze się tak inaczej, o włosy zadba... - A co ty byś chciała, syn wójta, to ma wszystko podane na tacy! Ma dojścia to i leniwy po tatusiu. Jak ksiądz prosił na remont, to się nasza władza tłumaczyła, że unia nie dała! - A idź z tą unią! Złodzieje nas sprzedali za grosze i wszystko prywatyzują. Kiedyś sąsiedzi sobie pomagali, a teraz to jeden…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Na wsi — czytnik · opowiadania