Inne · 5 min czytania
Na złość tacie...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Działo się to ćwierć wieku temu, byłam młodą, dość ładną dziewczyną, pochodzącą z dobrego domu - jak to się kiedyś mówiło i mawia do dziś. Wychowana w rodzinie oficera i pani stomatolog nie miałam pojęcia, że niektórym moim rówieśnikom żyje się inaczej niż mnie. Zresztą nigdy nie przywiązywałam wagi do pochodzenia, do statusu finansowego rodziny, do poglądów religijnych. Nie miało to dla mnie znaczenia, liczył się człowiek, nie obchodziło mnie, to czy ktoś jest bogaty czy biedny, czy wierzy w Boga czy też jest ateistą. Miałam znajomych i przyjaciół w różnych środowiskach i nigdy nie zastanawiałam się, że inni nawet moi przyjaciele mogą myśleć inaczej, niż ja. Niestety przekonałam się na własnej skórze, że wszyscy, łącznie, z moimi rodzicami, mają swoje poglądy niekoniecznie zgodne z moimi. Chłopak, którego polubiłam bardziej niż innych, pochodził z rodziny robotniczej, raczej biednej, miał jeszcze troje rodzeństwa. Mówił inaczej, ubierał się inaczej, zachowywał się inaczej ale co tam – miał takie piękne platynowe włosy i oczy w kolorze nieba. Zaczęliśmy się spotykać, trzymać za ręce, patrzeć sobie w oczy. Minęło kilka miesięcy i dla nas było /tak mi się wydawało/ jasne, że chcemy być razem i to już na zawsze. Byliśmy jednak bardzo młodzi i mieliśmy dużo do zrobienia, ja się uczyłam, Zbyszek pracował. - Ucz się Alinko – mówił – ja przez ten czas zarobię na nasz ślub, może uda się coś odłożyć na mieszkanie. Uśmiechałam się szczęśliwa, że Zbyszek jest taki odpowiedzialny, ale milczałam, przecież ja mam już dawno odłożone na mieszkanie i wesele i na całą tą resztę zwaną posagiem. Rodzice, już o to wszystko zadbali. Bałam się, powiedzieć Zbyszkowi, żeby go nie urazić, ale zdawałam sobie sprawę z tego, że prędzej czy później wszystko się wyda. Spotykaliśmy się prawie codziennie, z dnia na dzień coraz bardziej tonęłam w uczuciu do Zbyszka nieświadoma tego co się wokół mnie dzieje. - Dziewczyno co ty wyprawiasz, czy nie widzisz, że on nie jest ciebie wart – zapytał mój ojciec któregoś dnia - Tatku, dla mnie nie ma znaczenia, że on jest biedny – odparłam – kocham go – dodałam, aby wszystko było jasne - Ja nie o tym córeczko, myślę, że on cię oszukuje, nie chciałbym, aby cię skrzywdził – powiedział – przestań się z nim spotykać, bo napytasz sobie biedy. Oczywiście nie uwierzyłam, myślałam cały czas, że tacie nie podoba się tylko pochodzenie chłopaka. To…