Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Dla dzieci · 4 min czytania

Nad Doliną złotych Wód część 2.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Spadł pierwszy śnieg. Od rana cała okolica stała się biała. Poziomek postanowił więc urządzić dzień zabaw na śniegu. Zaraz po śniadaniu pobiegł do Funi i Wesołka. Razem wyciągnęli z piwnicy sanki i poszli na Poziomkowe Wzgórze. Zabawa była naprawdę przednia. Biały puch nadal spadał z nieba, a świecące, południowe słonko odbijało się od śniegu na ziemi. Nagle Funia krzyknęła: - Zróbmy bałwana! Ulepimy takiego dużego. Pobiegnę do domu po marchewkę i cylinder. - A ja założę mu swój szalik – powiedział rozentuzjazmowany Poziomek. - No to ja poszukam kamieni na oczy i pójdę do dziadka po miotłę – dodał Wesołek. Mali przyjaciele rozbiegli się w różne strony, by znaleźć, potrzebne do ulepienia bałwana, rzeczy. Po pół godzinie znaleźli się znów u podnóża wzgórza. Wszystkie niezbędne dodatki były na miejscu. Można było rozpocząć toczenie śnieżnych kul. Wesołek i Poziomek postanowili ulepić tułów bałwana, Funia miała zrobić jego głowę. W pewnym momencie Wesołek wpadł na nowy pomysł – zaczął rzucać w Funię śnieżkami. Ta oddała pięknym za nadobne. Do „bitwy” dołączył się nie tylko Poziomek, ale i przechodzący nieopodal Mądruj. Bitwa powoli przerodziła się w prawdziwą wojnę, którą Funia, jako jedyna dziewczynka, przegrała. Wyczerpani i zmarznięci, postanowili jak najszybciej dokończyć lepienie bałwana i udać się na gorącą czekoladę do pani Buni. Bałwan był przepiękny. Stał olbrzymi, biały, z czerwonym nosem, w czarnym cylindrze i wełnianym szaliku Poziomka, w „ręce” trzymając miotłę. Dzieciaki naprawdę były z siebie dumne.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%