Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 7 min czytania

Nad urwiskiem

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jaskółki krążyły nisko nad ziemią, wyłapując przygniecione ciśnieniem owady. Zbliżała się burza. Od zachodniej strony nadciągały skłębione groźnie chmury, pomrukując z lekka i błyskając. Wyprzedzając chmury, zjawił się ożywczy wiatr, niosąc wilgoć i zapowiedź nieuniknionego. Podnosił jesienne liście, tańczył z nimi w kolorowym wirze, by porzucić je potem i gnać dalej. Jeden z podmuchów zabłądził w rozpuszczonych włosach Anety, czyniąc z jej fryzury pole walki między ładem, a chaosem. Wyglądała uroczo. Jak zwykle. - Ech – westchnął cicho. - Co tak wzdychasz, Piotruś ? - Właśnie zdałem sobie z czegoś sprawę… - urwał. - Taaak ? - Strasznie Cię kocham. Kocham Twój charakter, Twoje zaangażowanie we wszystko, tą pasję bijącą z oczu, nieład na głowie i taki porządek w głowie – oczy mu zalśniły - … i boję się… Milczała przez moment, spuściła wzrok, a jej piegowate policzki lekko się zaróżowiły. - Czego się boisz, Piotruś ? – spojrzała głęboko w oczy. Nie wytrzymał spojrzenia, udał zainteresowanie przybliżającym się spektaklem natury. Błyski były coraz częstsze i bliższe. - Boję się… myślę, że… - przełknął nerwowo ślinę – że nie jestem odpowiedni dla Ciebie, że nie sprostam Twoim oczekiwaniom, nie podołam – wyrzucił z siebie jednym tchem. Wrócił wzrokiem na jej twarz i drżał, czekając na reakcję. Odgarnęła kosmyk włosów z czoła, co rusz opadający na oczy. Złapała Piotrka mocno za ręce. - Co Ty pleciesz ? Czemu miałbyś nie podołać ? Przecież nie musisz niczego mi udowadniać, nie za to Cię pokochałam. - Wiem, ale jak się poznaliśmy, to trochę udawałem przed Tobą. Mówiłem Ci o swoich marzeniach, planach, mówiłem co to nie ja… No i teraz widzisz, że to tylko puste gadanie było. - Mówisz jakby już wszystko się stało, jakbyś stał nad grobem. Czemuś taki zrezygnowany ? Przecież widzę , że chcesz, ale brak Ci czasem energii. - Właśnie, bo jak pomyślę jak Tobie wszystko przychodzi tak z łatwością, masz jakiś pomysł i zaraz wcielasz go w życie. A ja… – zwiesił głowę. - Po prostu nie wierzysz w siebie, Piotruś. Co Cię tak naszło, nigdy o tym nie mówiłeś ? - Przeanalizowałem ostatnio naszą sytuację i tak mi wyszło. Zasługujesz na kogoś lepszego, odważniejszego, kto będzie dorównywał Tobie i Twoim ambicjom. Czuję się jakoś beznadziejnie bezsilny. Chciałbym, ale nie potrafię… - Ależ Piotruś, przecież jesteś odważny, nie raz to udowodniłeś. Wspierasz mnie, zawsze jesteś przy mnie. A, że wątpisz w siebie, to już się przyzwyczaiłam. Wystarczy mały kopniak w odpowiednim momencie i znów działasz jak w zegarku – uśmiechnęła się niepewnie. - Dość ! – wyrwał się z uścisku i pobiegł ku urwisku. Wiatr smagnął wściekle w twarz Anety, próbował ją zatrzymać, gdy biegła w ślad za Piotrem. Burza tylko czekała, by zademonstrować za chwilę swoją potęgę. Aneta wreszcie dogoniła Piotra, który zatrzymal się nagle i spoglądał w rozpościerającą się przed nim przepaść. W dole morskie fale próbowały wydrzeć skrawki lądu. - Piotrek ! Co robisz ? Chyba nie zamierzasz skoczyć ? – głos jej drżał. - A właśnie, że zamierzam ! Nie radzę sobie, chce mi się płakać. Kurwa, nie dam rady. Jestem słaby, zły i beznadziejny – spojrzał jeszcze raz w szalejące fale u stóp urwiska – Ciągle muszę Ci coś udowadniać. Jestem zmęczony – wychylił się poza krawędź, napiął mięśnie… W tym momencie Aneta złapała go za rękę i mocno trzymała. Chwilę walczyła z nim, aż poczuła jak odpuszcza, jak mięśnie mu wiotczeją, jak kurczy się w sobie i zamienia w bezbronną

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%