Fantastyka · 6 min czytania
Nadpisywanie danych
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nadpisywanie danych
Zbudziłem się w środku nocy. Wyświetlacz na budziku wskazywał na drugą w nocy. Spojrzałem na Kate. Spała głębokim, spokojnym snem. Przykryłem jej odsłonięte nogi i wstałem z łóżka. Czułem dziwną, niepokojącą aurę wiszącą w powietrzu. Otworzyłem okno i postanowiłem wrócić do łóżka, gdy po raz pierwszy usłyszałem ten dźwięk. Pochodził z daleka, jego brzmienie przypominało szlifowanie metalu. Przez chwilę jeszcze zastanawiałem się co mogło by być źródłem tego dźwięku, lecz w końcu musiałem się położyć, zważywszy na to, że rankiem czekała na mnie praca. Leżąc w łóżku słyszałem jak tajemniczy dźwięk powoli oddala się. Im dalej, tym bardziej poddawałem się mocy Morfeusza.
O szóstej rano bezlitosny budzik wyrwał mnie z krzepiącego snu. Pocałowałem delikatnie Kate, zazdroszcząc jej po trosze tych paru chwil, które mogła spędzić w łóżku. Pospiesznie odświeżyłem się w toalecie, zjadłem małe śniadanie i wskoczyłem do samochodu. Podjechałem pod dom Ronalda i zatrąbiłem. Ronald nie może prowadzić samochodu, ze względu na wadę wzroku, więc z reguły jeździ ze mną. Pracujemy w tej samej informatycznej firmie. Po chwili widzę go, jak wychodzi z domu. W progu dostaje całusa od swojej żony Annice - pięknej i sympatycznej młodej kobiety. -Cześć Paul.- kiwa mi przechodząc na stronę pasażera. Kiwam mu głową z uśmiechem. Ronald jest sympatycznym człowiekiem, co prawda w pracy nie mam ze sobą styczności, to jednak często wychodzimy razem na piwko, lub rzadziej na kolację z naszymi żonami. Jadąc do pracy rozmawiamy chwilę o wczorajszym meczu. Obaj jesteśmy fanami futbolu. Gdzieś po drodze zauważam, że brakuje ruin starego budynku, który zawsze po drodze mijamy. -W końcu uprzątnęli ten burdel. - zauważam, wskazując na pusty plac. Ronald patrzy na mnie pytającym wzrokiem. -Jaki burdel? Tam nigdy nic nie bylo.- mówi. Pukam się lekko w czoło. -Stary dom, nie pamiętasz? Śpisz w drodze do pracy, czy co?- uśmiecham się. Ronald drapie się po głowie. -Rzeczywiście, może coś tam było. Nie mam pamięci do takich rzeczy. -mamrocze.
Kolejna noc, znów przymusowa pobudka o drugiej w nocy. Tajemniczy dźwięk drąży mi dziurę w głowie. Potrząsam Kate za ramię i pytam: -Kochanie, słyszysz ten dźwięk?- ale ona śpi jak suseł. Jak zwykle. Z ociąganiem wstaję z łóżka, domykam okna i zasuwam zasłony. Zawijam się głęboko w kołdrę, ale nawet tu dochodzi mnie ledwo słyszalny szum.
Ronald czeka na mnie przed domem. Cholera, oznacza to, że jestem trochę spóźniony. Przez te nocne hałasy nie mogę porządnie się wyspać. Ronald wskakuje do wozu i pędzimy na złamanie karku do pracy. Ze zdziwieniem stwierdzam, że w miejscu, w którym wczoraj…