Romans · 6 min czytania
Najtrudniejsze jest opuszczenie ciebie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Błękitne niebo przecinały jasne chmury. Słońce oświetlało niemal każdy zakątek w parku, czyniąc go jeszcze piękniejszym. Wszędzie było pełno drzew, rosnących równo w rzędach. Gdzie się nie spojrzało było widać zieleń, co świadczyło o tym, że jest pełnia lata. Wydawało się, że w taki piękny, słoneczny dzień w parku powinny być tłumy ludzi, ale byli tylko oni dwoje. Siedzieli na ławce i patrzyli na siebie. Wydawało jej się, że skądś zna to miejsce, nie mogła sobie przypomnieć skąd, ale kojarzyło jej się z nim. Siedział teraz przy niej, trzymał ją za rękę i patrzył na nią zastanawiając się co powiedzieć. Wiedziała, że chodzi o coś ważnego, ale nie miała jednak pojęcia o co, nawet zaczęła się obawiać. -Muszę ci coś powiedzieć to bardzo ważne – zaczął poważnym tonem. – Chcę żebyś wiedziała, że zawsze bez względu na to co się stanie, kocham cię. Musisz w to wierzyć. Nawet jeśli będziemy musieli przejść przez coś trudnego, nie możesz w to zwątpić. -Ale co mogłoby się stać, czemu… - spytała nie rozumiejąc. -Mam dziwne przeczucie. Wiem, że stanie się coś złego. Dziwnie się teraz czuję, jakbym cię tracił, a to najgorsze uczucie jakie może być. Poza tym nie czuję już zupełnie nic. Nawet bicia własnego serca. Może to dlatego, że nie żyję. Obudziła się natychmiast, cała w nerwach. Usiadła na brzegu łóżka, serce biło jej jak szalone. Ostatnie słowa, które usłyszała we śnie kompletnie ją zszokowały. Dla pewności spojrzała na drugą stronę łóżka. Spał ciągle obok niej, nawet nie poruszywszy się, gdy ona się zerwała. Wzięła głęboki oddech. To tylko zły sen. Spojrzała na zegarek stojący na szafce obok. Było jeszcze wcześnie, ale wiedziała, że i tak już nie zaśnie. Wstała i udała się do łazienki, gdzie wzięła szybki prysznic po czym ubrana zeszła na dół do kuchni. Usiadała na wysokim krześle, przy ladzie oddzielającej kuchnię od jadalni. Schowała głowę w ramionach i cicho westchnęła. Ten sen wydawał się taki realistyczny. Szybko jednak oprzytomniała. Usłyszała jak ktoś schodzi po schodach, więc spojrzała w ich kierunku. -Dzień dobry – powiedział podchodząc do niej i pocałował ją czule w szyję. – Co tak wcześnie wstałaś? -Tak jakoś. Już robię śniadanie – powiedziała szybko wstając i podchodząc do pojemnika z pieczywem. -Ja dziękuję i tak nie zdążę, muszę już iść – powiedział dostrzegając, że coś z nią nie tak. Przypomniał sobie, że miał jej coś powiedzieć. – Słuchaj, możemy się dziś spotkać przed moim wyjazdem? Muszę z tobą o czymś porozmawiać. -Ale o co chodzi? -Powiem ci potem. -Dobra, jasne. Może w tej naszej kawiarni, o 15 kończę pracę. -Dobrze, to do zobaczenia – powiedział po czym poszedł w kierunku drzwi wyjściowych i mogła go zobaczyć już tylko przez okno, jak odchodzi do pracy. Zdziwiło ją jego zachowanie. Nie miała pojęcia o czym chce z nią porozmawiać. Może po prostu chce się pożegnać. Dziś znowu ma wyjechać, podobno jego oddział dostał jakieś ważne zadanie. Ale to przecież tylko kilka dni. *** O umówionej