Pisarstwo · 3 min czytania
namaluję Ci nas.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wybudowałam most z pragnień łączący moje serce z Twoim. Na spokojnej tafli nieba przyczepiłam uśmiechem białe obłoki. Gdzieś w kącie przykleiłam słońce na zawsze. Po drugiej stronie dorysowałam księżyc, bo wiesz dobrze, jak uwielbiam, gdy dwie pory stykają się ze sobą. Pod naszymi stopami musnęłam błękitną farbą rzekę namiętności. Posadziłam niedaleko, tuż przy mojej dłoni, zachwyt. Podlewam go codziennie zapamiętanym spojrzeniem wypowiadającym ciszą słowa uwielbienia i dojrzewających chęci. Usiadłam na skraju mojego mostu i czekam. Wyglądam Twojego cienia, który wyłoniłby się zza góry tęsknoty. Słońce wstrzymuje oddech, kiedy mi przyspiesza serce. Nie bój się, mój most jest bezpieczny. Wybrałam drewniane deski z zakochanych drzew, by pachniały pięknie. Nadgarstki ozdobiłam koralami uplecionymi ze wspomnień. We włosy wplątałam zapach rumianków. Opuszki palców musnęłam słodką truskawką. Możesz scałować smak wakacji z moich dłoni, szukając w stęsknionych tęczówkach wzruszenia i marzeń, byś był jeszcze dłużej. Zawsze o jedną sekundę więcej. Próbuję namalować szczyt góry, która przysłania mi Twoje kroki. Ale niebo unosi ciekawie brew i kreśli brązowe szlaki dla nowych turystów. Obłoki tańczą cicho układając się w brzmienie naszych imion stojących obok siebie. Pierwsze literki wyciągają ku sobie dłonie. A zachwyca się I. I spogląda na A spod kaskady ciemnych włosów. Drzewa przechylają się nieco i zdradzają zniecierpliwionym źdźbłom trawy, że widzą Cię z…