Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 10 min czytania

Napisz to jeszcze raz Warful

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zmrużone i wściekłe oczy Czarnego Barona przeszyły ponurą pustkę wielkiej przestrzeni. Groźna, obca, zabijająca ciszą, otaczała statek obcych, przygniatała swoją nieskończonością.

- Głupcy – wysyczał, rozbijając kielich pełen kwasu o ścianę. Z pod nóg uciekł przerażony Worful, pokrętna, służalcza kreatura nocy.

Baron nie rozumiał gniewu, ogarniającego jego silikonowe wnętrzności niczym płomień. Sprawy układały się dobrze, niczym w idealnie chłodzonym stosie atomowym. Plan podboju ziemi był od dawna gotowy, a realizacja jego, póki co, nie napotkała na większe przeszkody. Ziemianie niczego nie podejrzewali, zajęci swoimi mrówczymi sprawami. Tysiące szpiegów, zaszytych w odrażająco lepkich ciałach ludzkich czekało tylko na sygnał aby rozpocząć inwazję. Sygnałem tym miała być, jak zwykle, publikacja zakamuflowanej instrukcji na starannie wybranej stronie ziemskiej, jednej z milionów zalegających serwery wroga. Miejsce nadawało się wybornie, wiadomość tonęła wśród tysięcy innych, z pozoru podobnych, poszarpanych fragmentów informacyjnego chaosu, nazywanego lokalnie literaturą. Baron nie przewidział tylko jednego; instrukcja została oceniona.

Jego zazwyczaj logiczny, wyprany z emocji umysł wysyłał alarmowe sygnały. Frustracja nie miała najmniejszego sensu. Co mu po jakieś ocenie istot tak ograniczonych, tak uwikłanych w sieci instynktów, tak słabych w swej istocie, a w dodatku skazanych na rychłą zgubę? Co mu po tym, że jakaś brudna, barbarzyńska ręka postawiła niesprawiedliwą ocenę; profanując mistrzowski plan podboju planety? Nawet nie rozumiejąc co ocenia! A jednak szał ogarniający go powoli wypierał logikę. Zrywał ostatnie nici rozsądku. Macki zacisnęły się na pulpicie stabilizatora, zielone łzy rozgoryczenia parowały wypełniając powietrze gryzącym dymem.

- Głupcy – powtórzył – już ja z wami podyskutuję!

Opanowując drżenie, naprowadził fioletową gruszkę destruktora na cel.

- Negocjacje czas zacząć – wycharczał.

***

Czarny Baron siedział rozpostarty na szerokim, obracanym fotelu. Miliardy gwiazd znaczyły jasnymi punkcikami przygniatającą pustkę zaglądającą do niewielkiego pomieszczenia sterówki. Fotel nieznośnie uwierał dolne macki. Jak całe wyposażanie statku, wykonany był według standardowego wzorca, wzorca dostosowanego raczej do humanoidalnej, lepkiej postury Lorgów.

- Cholerne pokraki – zaskrzypiał głucho – przynajmniej tę jedną kolonię udało się powstrzymać.

Zasępiony spojrzał na chmury pyłu unoszące się w miejscu, gdzie jeszcze kilka godzin temu znajdowała się niepozorna planeta, określana przez Lorgańskie dzienniki mianem Ziemi. Destrukcja nastąpiła dosłownie w ostatnim momencie, jeszcze chwila i ziemianie zaczęliby wyprawiać się poza układ słoneczny. Pierwsza taka wyprawa i cywilizacja automatycznie trafia na indeks gatunków chronionych. A wtedy z polowania nici. No cóż, tutaj się przynajmniej poszczęściło. Gdyby tak udało się anihilować Lorgów gdy jeszcze był na to czas...

Baron uspokajał się powoli. Poklepał Warfula po zakrwawionym dziobie. Pokraka odpowiedziała niecierpliwym syknięciem i skurczona odczłapała pod ścianę drobnym, rozkołysanym krokiem. Jej widok, jak zwykle, poprawił baronowi humor.

- ha ha, ech ty Warful, pokaż co tam ukrywasz – zażądał łaskawie.

Warful zapiszczał z cicha i z ociąganiem oddał srebrny krążek, który następnie powędrował do szczeliny odtwarzacza.

- O żeż ty! – wykrzyknął poruszony Baron – kiedyś to nagrał?

Pytanie było retoryczne. Jedyne co Warful potrafił, to syczeć i pomrukiwać bezładnie. Kreatura musiała podłączyć się do serwera z literaturą kiedy teleportował ją na Ziemię po raport. Baron szybko przejrzał pierwsze tysiąc tytułów, oceny obecne przy tytułach oscylowały w okolicach 2. Niektóre miały przylepine jedynki, kilka posiadało kolekcję wściekłych, ironicznych komentarzy. Zagłębił się w treść pierwszego z brzegu utworu. Poczuł fizyczny ból, jaki zwykle towarzyszy słuchaniu, jak Warful przeciąga dziobem po szklanej podłodze. Umysł ogarnęła dziwna drętwota, mięśnie zadrżały. Z wysiłkiem powstrzymał ogarniającą go nagle depresję. Szybkim ruchem wyciągnął dysk, rzucając go niedbale w powietrze.

- Łap Warful, w sam raz coś dla ciebie. Mała pamiątka po ziemskiej cywilizacji.

***

Sporo czasu upłynęło od opisanego incydentu. Baron, zajęty gwiezdną nawigacją, nie poświęcał Warfulowi zbyt wiele uwagi. Biedny pokurcz miał sporo czasu na eksplorację srebrnego dysku. Długimi godzinami oddawał się swojej ostatecznej pasji. Pewnego dnia natrafił na drobne opowiadanie sewerynga. Opowiadanie to, jak wszystkie inne słusznie zjechane przez czytelników, urągało zasadom stylistyki i dobrego smaku. Nie to było jednak w…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%