Inne · 4 min czytania
Napoleon miał rację
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wszystko byłoby dobrze, gdybym tamtego dnia zamknął gębę i nie odzywał się już więcej tak jak i nic nie robił. Jak zwykle jednak w takich sytuacjach umysł podpowiedział jedyny sposób działania, jakiego należało uniknąć - Powiedziałem Krzysiowi, żeby zerżnął swoją matkę, oraz parę innych epitetów dotyczących z grubsza ich dalszego pożycia, których miłośiernie nie przytoczę. Chłopak w oczywisty sposób się obraził i spróbował mnie uderzyć, więc w odwecie strzeliłem Krzysia prosto w pysk, aż biedak zatoczył się do tyłu i jakby było mało złamanego nosa, rozwalił także łuk skroniowy. Kiedy do klasy weszła wychowawczyni, prawdopodobnie zwabiona bardziej wrzaskiem zarzynanej świni, niż dzwonkiem, który dzwonił już jakieś dziesięć minut temu, spojrzała na mnie mętnym wzrokiem (bowiem o tej porze dnia była już na gazie) i zapytała "co się tu do cholery wyrabiaaa?" Byłem bez szans, wszystkie dzieciaki się uwzięły, żeby mnie tego dnia zniszczyć. Kasia - jedna z klasowych narkomanek wiedzy - od razu opowiedziała zajście: - Michał przezwał Krzysia, a potem go pobił!!! Gdzieś w tle zabrzmiały niby echem moje własne słowa, a mianowicie "zerżnij swoją matkę" wraz z całym członem, którego nie przytoczę. Nauczycielka jakby trochę wytrzeźwiała, popatrzyła na mnie już mniej mętnie, po czym kazała wszystkim siadać. Wiedziałem, że już po mnie - z moim zachowaniem od dawna były kłopoty; było tak obniżone, że nie dało się go obniżyć już dalej, a szkolny psycholog był zncznie bardziej mój niż szkolny. - Boli mnie! - powiedział przez łzy Krzyś - Siadaj na miejsce i powiedz co się stało! - ryknęła na niego wychowawczyni - Boli... - mruknął i zalał się krwią - Na Boga! Dajcie mu jakąś husteczkę! Kasiu jak to było? Czemu go pobił? - Nie wiem - odpowiedziała mała zdzira Oczywiście, że wiedziała. Krzyś tuż po…