Biografia · 2 min czytania
Narkotykowe korytarze
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pukam do drzwi, śmieję się, gdy nikt ich nie otwiera, milczę, gdy złowieszczym załkają skrzypnięciem. Powoli sunę głębią korytarzy… cisza rozrywa moje uszy, a ciemność pali moje oczy, lecz przemykam dalej, pomiędzy wiecznie pustymi pokojami innych światów. Woła mnie głos niesłyszalny i prowadzą niewidoczne ścieżki, czuję ciepłe, przesycone rozkoszą powietrze, gdy pieści moje ramiona roztrzęsione nienasyconym pożądaniem. Moje palce zaciskają się drżąc z oczekiwania, oczy łapią rozpaczliwie strzępy obrazu, uszy gonią niknące dźwięki, lecz wciąż nie pojawia się nikt z wyjątkiem obłoku wczorajszego narkotyku. Sięgam w gęstą mgłę by wyciągnąć duszę wijącą się nieznośnie. Dociera do mnie jej płacz i krzyk przepełniony bólem istnienia, więc chwytam