Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 10 min czytania

Narodziny Marsa

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Tajna wojskowa baza na Marsie, należąca pod protektorat Zjednoczonych Narodów Ziemi. Jest 25 marca ziemskiego czasu. W sali sterowania przed potężnym monitorem siedzi człowiek. Leniwie wpatruje się w monitor od czasu do czasu poprawiając długie włosy. Rozmyśla sobie przeglądając wydrukowane raporty. W pewnym momencie na dużym ekranie pojawia się twarz komandora Markova. Mężczyzna w sali wstaje i podchodzi do ekranu. - Dotarły do ciebie raporty? - Spytał Markov. - Tak. - Odparł mężczyzna. - Co o nich myślisz? - To dziwnie, że wciąż, pomimo tylu wysiłków nie udaje się podnieść średniej zawartości tlenu. - Mężczyzna odrzucił papiery. - Żaden z naszych naukowców nawet nie ma pojęcia gdzie szukać problemu. - Na Ziemi też wszyscy nad tym pracują. A jak ma się Projekt Odrodzenie? - Ma się dobrze. Za kilkanaście minut pierwsze pokolenie zostanie wprowadzone w ostatnią fazę, więc jeśli nie ma pan nic przeciwko temu, chciałbym przy tym być. - Dobrze generale Orlicz. Z niecierpliwością czekamy na raport. Ekran zgasł. Mężczyzna rozejrzał się wokół, gdy zauważył że nikogo nie ma wydał głosowe polecenie. - Komputer, proszę o widok z kamery piętnastej, kod aktywacyjny to alfa charlie gamma trzy pięć, generał Krzysztof Orlicz. Na monitorze ukazała się panorama czerwonej planety, z jeden strony ekranu znajdowały się czerwone martwe skały a po drugiej zielone, genetycznie zmodyfikowane algi wykradające teren czerwonej pustyni. - Czemu Mars jest taki... Martwy? - Spytał się półgłosem. Chwilę wpatrywał się w ten obraz dwóch ścierających się potęg. - Komputer, wyłącz obraz. Naciągnął sobie mięśnie karku i skierował swoje kroki do wyjścia. Drzwi kulturalnie zaszumiały, gdy przez nie przechodził. Minął kwatery oficerskie i dotarł do niewielkiego pociągu. Wszedł do pierwszego wagonu wsunął elektroniczną kartę w slot. - Eden. - Pociąg ruszył, niemal nie dało się go usłyszeć. Jechał kilka minut, przejeżdżając przez tunele wydrążone w zamierzchłych czasach, jeszcze przed eksperymentem "Kosmiczny Lód" Kto by pomyślał, że tak szybko, bo jeszcze w dwudziestym czwartym wieku uda się okiełznać komety? Ale to było dawno temu. Teraz jest prawie dwudziesty ósmy wiek i trzeba myśleć innymi kategoriami. Bazy na księżycu przestają spełniać swoje zadanie. A podróże międzygwiezdne wciąż są w powijakach. Gdy nie to nieszczęsne wydarzenie, jeden wirus a takie szkody. Ciekawe czy to się jeszcze kiedyś powtórzy? Gdy kończył swoje rozmyślania pociąg zaczynał hamować. Delikatne pipnięcie dało sygnał do wysiadania. Na dole schodów do wagonu czekał człowiek w białym kitlu. - Witam doktorze Teng. - Miło mi pana znowu spotkać generale Orlicz. - Choć na Ziemi naukowcy niezbyt lubili się z wojskowymi to na Marsie wyglądało to trochę inaczej. Panowie uścisnęli sobie dłonie i ruszyli długim korytarzem. - Jak okazy zareagowały na marsjańską mieszankę? - Dobrze. Nasze obliczenia okazały się słuszne. Przysadki płucne poradziły sobie z taką zawartością tlenu. - Doskonale doktorze. A co z programem edukacyjnym? - No właśnie tu pojawiły się nieprzewidziane przeszkody. - Weszli do sali gdzie w potężnych szklanych pojemnikach unosiły się postacie. Z zewnątrz wyglądały na ludzi, ale wszyscy wiedzieli, że te postacie miały z ludźmi niewiele wspólnego. Inżynieria genetyczna dość mocno pogmerała im w dna. Podeszła do nich kobieta, mająca elementy azjatyckiej urody. - To jest doktor Asuka Hiroshi. - Przedstawił kobietę doktor Teng. - Miło mi. - Odparł generał. - Doktor Hiroshi wyjaśni, jaki to jest problem. - Dziękuje doktorze Teng. Proszę tędy generale. - Podeszli do jednego z wielu monitorów. Kobieta usiadła za klawiaturą i po chwili na ekranie migotał łańcuch dna. - Wprowadzając element losowy w tych miejscach, chcieliśmy doprowadzić do sporych różnic w wyglądzie i niewielkich w zachowaniu. Okazało się niestety, iż spowodowało to zmiany we fragmentach odpowiedzialnych za przyswajanie wiedzy. Chociaż elementarne wiadomości są wchłaniane automatycznie, to wiedza z wysokiego poziomu już nie. Proszę zobaczyć. - Na ekranie pojawiły się szeregi wykresów. - Hm... Więc teoria profesora Herniha była słuszna? - Spytał generał - Niestety tak. - Kobieta odwróciła się od monitora. - Dziękuję. - Powiedział generał i ruszył dalej z Tengiem. - Rozumie pan generale istotę naszego problemu. - Doktor się uśmiechał. - Widzę, że jednak postawił pan na swoim. - Tak. - Odparł krótko Teng. - Mówiłem panu, jakie było moje zdanie o społeczeństwie uniwersalnym. - Wie pan generale, że to się nie spodoba w ZNZ. - Jesteśmy na Marsie nie na Ziemi. ZNZ nie może nam nic zrobić. - Generał przepuścił doktora przodem. - A klauzula o wymuszonej agresji? - Teraz? W czasie kryzysu paliwowego? - Po przejściu przez korytarz oczyszczający weszli do olbrzymiej sali, której fragmenty były odwzorowaniem warunków z zewnątrz. - Nawet jeśli dolecą do nas to nie będą mogli prowadzić tutaj żadnych działań, a skoro tunel katameniczny zostałby zablokowany to przez ich inwazję zdobylibyśmy tylko sprzęt i…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Narodziny Marsa — czytnik · opowiadania