Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 11 min czytania

Nastoletni detektywi ( cz.1)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział pierwszy: Nudny dzień, fajni koledzy, dzień pełen wrażeń!

Zegar znajdujący się na szczycie wieży kościelnej, która górowała nad uśpionym jeszcze miasteczkiem, wskazywał godzinę szóstą pięćdziesiąt dziewięć. Żaden niepokojący dźwięk nie zakłócił ciszy. Nawet pobliskie drzewa nie były poruszane przez wiatr, który wczorajszej nocy szalał nad okolicą. Choć była już taka pora, kiedy dorośli spieszyli się do pracy, to dzisiejszego ranka w prawie wszystkich oknach panował mrok. Każdy odsypiał nieprzespaną noc, gdy huragan łamał drzewa, a gałęzie obijały się o okna. Nadeszła siódma. Bum… Bum… Bum… Bum… Dudniący i drażniący ucho dźwięk, jak co rano obudził zaspanych ludzi, którzy w pośpiechu zaczęli wychodzić z domu. Także w dzielnicy na obrzeżach miasta w prawie wszystkich oknach nie paliło się światło. Jedynym jasnym punktem było okno, gdzie mieszkał trzynastoletni Aleks. W jego pokoju panował taki sam chaos jak na ulicy za jego oknem, gdzie gałęzie, śmieci leżały gdzie popadnie. Rzeczy z narożnej szafy porozrzucane były po całym, choć stosunkowo małym, pokoju. Niektóre ubrania leżały zwinięte na łóżku, inne takie jak skarpety czy podkoszulki znajdowały na wielkiej kupce pod biurkiem. Jedyną wolną przestrzenią był półokrąg przed szafą gdzie klęczał Aleks. Głowa i ramiona zanurzone były w wielkim pudle skąd, co jakiś czas wylatywały najróżniejsze ubrania. Aleks był jedynakiem, więc miał tyle ubrań ile sobie zażyczył. A że miał sentyment do starych rzeczy to trzymał na przykład, nie wiedzieć, po co, swoje śpioszki sprzed trzynastu laty. Choć nigdy nie zdawał sobie z tego sprawy to w tym momencie żałował, że ich nie powyrzucał. Kupka takich mało potrzebnych rzeczy urosła już do ogromnych rozmiarów. Klęczący przed szafą Aleks nie zdając sobie sprawy, jaki narobił bałagan nadal przekopywał i szukał. Chaos w pokoju Aleksa był, bowiem wywołany poszukiwaniem białej koszuli na rozpoczęcie roku szkolnego w gimnazjum. O wpół do ósmej na sosnowych schodach rozległo się miarowe stukanie, co mogło oznaczać tylko jedno: Mama wchodzi po schodach. Wyrwany ze swych bezowocnych poszukiwań chłopak wyprostował się i po raz pierwszy zdał sobie sprawę ile narobił bałaganu. Otrząsnąwszy się z szoku zaczął wszystkie rzeczy upychać w głębokie miejsca pod biurkiem, w szafie i za łóżkiem. Ledwo zdążył zeskoczyć z łóżka, gdy drzwi uchyliły się i weszła mama w koszuli nocnej. Widać było, że nie w smak jej było wstawanie dzisiaj do pracy. - Witaj Aleks. Jesteś już gotowy? - Prawie -powiedział zgodnie z prawdą. Nie wiesz może gdzie jest moja koszula? - Oczywiście, że wiem. Jest uprasowana i wisi na wieszaku w łazience. Aleks pacną się otwartą dłonią w czoło. - No jasne jak mogłem zapomnieć- powiedział cicho do siebie. - No idź już się ubierać, bo nie mamy dużo czasu, a przedostanie się przez korki też nam trochę zajmie. Aleks spojrzał na zegar leżący na biurku. Dochodziła siódma trzydzieści. Miał dokładnie godzinę na dotarcie do szkoły. Wybiegł za mamą z pokoju i poszedł się ubrać. Piętnaście minut później wystrojony w garnitur stanął przed lustrem by zawiązać sobie krawat. Zobaczył trzynastoletniego, dobrze ubranego chłopca. Miał on zielone oczy i krótko przystrzyżone jasne włosy, które teraz były ładnie uczesane. - Aleks! Zawołała mama z samochodu. - Już idę. Wsiadł do czerwonego chevroleta i razem z mamą wyruszyli w kierunku nowej szkoły Aleksa.

Jak przewidziała mama przedzieranie się przez korki zajęło im większość czasu. Poprzewracane drzewa leżały na prawie każdym skrzyżowaniu, a gałęzie znajdowały się wszędzie; na dachach domów, na chodnikach i tam gdzie wzrok jeszcze nie sięgał. Straż pożarna utrudniała jazdę, bo ich samochód zajmował dwa pasy jezdni. Dziesięć minut przed rozpoczęciem roku Aleks naprawdę zaczął się denerwować. Co będzie, jeżeli nikt mnie nie polubi albo będę miał beznadziejną klasę? Te i inne pytania zaczął zadawać sobie już w sierpniu, ale teraz wróciły ze zdwojoną siłą i coraz bardziej go przerażały. Pisk opon wyrwał Aleksa ze smętnych rozmyślań. Zatrzymali się po drugiej stronie ulicy naprzeciw gimnazjum. - No to baw się dobrze i słuchaj pani.- Powiedziała na pożegnanie, gdy Aleks wysiadł. Mama Aleksa odjechała pozostawiając za sobą tuman kurzu. - Słuchaj pani.- Prychnął z rozdrażnieniem chłopiec patrząc za odjeżdżającym samochodem. Przecież nie ma już sześciu lat. Gdy samochód zniknął za najbliższym zakrętem Aleks odwrócił się i po raz pierwszy zobaczył swoją nową szkołę. Był to masywny, trzypiętrowy budynek zbudowany naprzemian z czerwonej i czarnej cegły. Do drzwi wejściowych prowadziły cementowe schody koloru szarego. Jednakże same drzwi, jak z zachwytem zauważył Aleks, były bardzo ładne i zadbane; duże i lśniące koloru przypalanego drewna. Szkołę od ruchliwej ulicy oddzielał płot.

Zbliżała się nieuchronnie godzina ósma trzydzieści. Coraz więcej uczniów w biało czarnym stroju pojawiało się koło szkoły i znikało w jej wnętrzu. - No cóż. Co ma być to będzie.- Powiedział po cichu Aleks i ruszył w kierunku drzwi szkoły. Szedł tak szybko, że różne dźwięki zlewały się ze sobą tworząc niezrozumiały bełkot. Ludzie krzyczeli do siebie lub na kogoś, lecz chłopak w jasnych włosach nie zwracał na nich

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%