Filozofia · 7 min czytania
Nasze demony(tytuł roboczy)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Prolog
W rozświetloną przez rój gwiazd noc, siedział bezbronnie, w pozycji embrionalnej, na śliskim od deszczu dachu swojego domu. Jeszcze niecałą chwilę temu, drobne krople wiosennego deszczu spływały wąskimi strużkami po całym jego ciele, nie zostawiając na nim suchego kawałka materiału. Jeszcze nie tak dawno temu, ogromne kłęby poszarzałych chmur szczelnie okrywały niebo, lecz teraz, rozwiane przez porywisty wiatr, nie pozostawiły po sobie widocznych śladów wcześniejszej ulewy. Czyste niebo wygrało zaciętą batalie z deszczowymi chmurami. Teraz mógł się w pełni delektować niezwykłym i tajemniczym widokiem nieskończonej przestrzeni gwiazd. Podniesiony na duchu, był wreszcie w stanie rozpocząć ostateczną walkę ze swoimi demonami. Na imię miał Adam i zginął pół godziny później, schodząc po mokrych od deszczu dachówkach.
•
Każdy człowiek ma swoje demony, pragnące zainfekować dusze śmiertelną chorobą, wyniszczającą i pozostawiającą wiecznie puste miejsce, gdzieś gdzie kiedyś znajdowała się świątynia naszego człowieczeństwa, dusza. Wtedy, tracąc kontrolę nad naszym życiem, pozwalamy im prowadzić nas, trudną i niebezpieczną drogą, prosto do nikąd. Wszyscy mają swoje demony, niestety nie każdy wyczuwa ich obecności. Towarzyszą nam w każdej chwili, z ogromną wprawą wykorzystując naszą nieświadomość, by systematycznie wyniszczyć nas od środka. Jednak są ludzie, którzy dzięki swojej niezwykłej wrażliwości, niespodziewanie odkrywają ich istnienie. Dzieje się to zawsze w najtrudniejszym etapie życia człowieka – dojrzewaniu. Kiedy bajeczny świat dziecięcych wyobrażeń, zderza się z szarą rzeczywistością świata dorosłych. W chwili rozdarcia między dwoma realiami, ataki demonów są najsilniejsze. Wtedy przepuszczają swój ostateczny atak, od którego sukcesu lub porażki, zależy całe nasze późniejsze życie. Wtedy właśnie nieliczni, są w stanie dostrzec ich istnienie i powstrzymać je przed rozdarciem naszych marzeń na strzępy. Adam dowiedział się o ich istnieniu dwa tygodnie temu. Miesiąc po swoich osiemnastych urodzinach. Od dawna towarzyszyło mu przedziwne uczucie. Wrażenie istnienia ogromnej siły, która stopniowo, starała się przejąć kontrolę nad jego życiem. Po przeczytaniu książki Rafała Pabierowskiego „Nasze demony”, utwierdził się w tym przekonaniu i mógł nazwać tą siłę po imieniu.
•
Wieczór był chłodny. Ostatnie promienie zachodzącego słońca leniwie wypływały przez okno, pozostawiając pomieszczenie w coraz większych ciemnościach. W powietrzu można było wyczuć pierwsze oznaki nadchodzącej wiosny. Wszechobecna atmosfera podekscytowania i radości, udzielała się wszystkim. Wszystkim, prócz Adama. Leżał nieruchomo na łóżku, z oczami wlepionymi w sufit. Zastanawiał się, czy to, czego przed chwilą doświadczył, wydarzyło się naprawdę czy było tylko wytworem jego wybujałej wyobraźni. Natłok obowiązków, z którymi nie mógł i nie chciał sobie poradzić, powodował u niego paraliż i niemoc działania. Wykonanie nawet najmniejszego ruchu, wiązało się z niewyobrażalnym wysiłkiem fizycznym i intelektualnym. Z letargu wyrwało go łagodne pukanie do drzwi. Chwilę później do pokoju weszła ona. Lśniące, czarne włosy, łagodnie opadały na ramiona, podkreślając jej naturalną urodę. Duże, brązowe oczy, przeszyły go łagodnym i pełnym troski spojrzeniem. Na jej pełnych i zmysłowych usta, pojawił się łagodny uśmiech, a gładkie policzki nabrały delikatnych rumieńców. - Cześć Adam! Powiesz mi o co chodziło z tym hałasem? Twoja mama prawie nie dostała