Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 4 min czytania

Natura Lucka cz. VI

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Natura Lucka cz.VI - Jędrek, Kazimierz i Ewelina

- Skąd to wracacie Kazimierzu i dokąd Bóg prowadzi? – Jędrek Drucis zatrzymał samochód. - a przed siebie, do domu... – odparł Kazimierz z trudem. - Jak się czuje małżonka? - Wszystko w porządku, Lucjana już nie ma... - Słusznie postąpiliście Kazimierzu – powiedział Jędrek po chwili namysłu. Kazimierz nic jednak na to nie odrzekł, nawet nie spojrzał na Jędrka. - Może podwiozę? - a ni tseba, sam dojda... - a Może jednak? - Dzikuja Andzeju... ale psejdę się sam... - chcę porozmawiać... - a o cym tu gadać, Lucjana nie ma, Andzeju, lucjana nie ma, rozumis? - Pamiętasz Ewelinkę, córkę Mańci? - Tą co uciekła? - tą samą... - A co? - wczrora Mańcia miała telefon od niej, przyjeżdża... – Jędrek popatrzył przed siebie – znaczy się, miała przyjechać w nocy, ale ni śladu... - A Mańcia? - Odchodzi od zmysłów... nie widział ty, albo nie słyszał w nocy czego dziwnego... Kazimierz zastanowił się chwilę. Wcisnął ręce głęboko w kieszenie kożucha. - ni... - Na pewno? - Prowadził ja wczoraj po zmirzchu Lucka do lasu... niczygo nie widział... bo ocy miał łez pełne, a w usach sumiało i sumiało... Jędrek westchnął i znów popatrzył przed siebie. Czuł się okropnie niezręcznie, tu obok Kazimierza. - Cała wioska jest wam wdzięczna za to co zrobiliście... to bardzo mądre, Kazimierzu... – rzekł w końcu. - Ni pierdól Jędruś, ni pierdól... Jędrek Przekręcił kluczyk w stacyjce i wrzucił bieg. - Może jednak podwieźć? - dzikuja, jak spotkasz Ewelinkę, to pozdrów ją ode mnie, Małgosi i Lucka... - Się rozumie Kazimierzu, Bóg z tobą... – powoli ruszył i zniknął za pagórkiem.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%