Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Thriller · 8 min czytania

Nazywam się e ee eeeh

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Obudziły go krople deszczu padające na jego szyję, powoli otworzył powieki i przeraził się widząc, że spał w jakimś brudnym podwórzu pod gołym niebem, nagle przeszył go potężny ból głowy, który przerwał jego myśli. Dotknął swojej skroni i poczuł , że jego włosy są na wpół mokre, na wpół zaschnięte w jakiejś mazi. Oderwał dłoń od głowy, jakby się poparzył i spojrzał na nią. - No tak - pomyślał - krew, czego się mogłem spodziewać. Chociaż nie było to dla niego tak oczywiste, nic nie było oczywiste, oprócz tego że leży w jakiejś ciemnej dziurze, prawdopodobnie został uderzony czymś w głowę i nazywa się… , hmm to ostatnie jednak nie było oczywiste. Usiadł, opierając się o ścianę, krzywiąc się znowu z bólu tym razem szyi i pleców, spanie na bruku chyba nie było jego codziennością. Rozmasowywał szyję i próbował analizować sytuację w jakiej się znalazł, ubranie było suche więc deszcz musiał dopiero zacząć padać, a tu pod ścianą wysunięty dach przynajmniej chronił go od kropli deszczu, te zaś rozbijały się na bruku zaledwie kilka centymetrów od jego stóp. Spojrzał na swoje buty, sportowe, znanej marki, czarne a co najważniejsze raczej czyste i nowe, co prawda niewiele światła wpadało z okna znajdującego się metr nad nim w ścianie o którą się opierał, ale wystarczająco na tyle by to dojrzeć, jego oczy zresztą przyzwyczaiły się już do tak małej ilości światła. Stan butów wskazywał że raczej nie jest jakimś żebrakiem, spodnie jeansy nie były również w najgorszym stanie, krótka czarna koszula odsłaniała także zegarek znanej firmy na lewej ręce. Wskazówki ustawione były na kilka minut po pierwszej. Na palcu serdecznym prawej ręki miał złotą obrączkę. Rozejrzał się wokół, w rogu ściany, po prawej, niecały metr od siebie zauważył coś co częściowo odbijało słabe światło. Zainteresowany odkryciem przechylił się w tamtą stronę a przedmiot zidentyfikował jako części telefonu komórkowego, który najprawdopodobniej roztrzaskał się na bruku. - pewnie jeszcze coś da się z tym zrobić - pomyślał i zebrał części z wilgotnego bruku. W jego opinii, nie było źle, odpadła tylko klapka i wypadła bateria - niby standard przy upadku z niewielkiej wysokości, niepokojące było to że nie znalazł karty sim. - Dziwne - pomyślał, postanowił rozszerzyć nieco pole poszukiwań, szczególnie że ten telefon mógł być jego i zapewne w tym wypadku pomógł by mu odzyskać pamięć. Wstał powoli, przeszukał swoje kieszenie, podświadomość podpowiadała mu, że jest typem który nie rozstaje się ze swoim portfelem, jednak kieszenie były puste. Pomyślał, że portfel zapewne znajdzie w najbliższym śmietniku na który natknął się złodziej, tylko w którą stronę on poszedł? Porzucił te myśli postanowił poszukać karty, pochylony wpatrywał się w bruk, dobrze że deszcz przestał padać. Znalazł kartę po chwili, zupełnie mokrą, odwrócił ją i przez chwilę przeszły przez niego dreszcze. Nie była to karta Plusa, Ery czy nawet pieprzonego Heyah, albo Play. Oczywiście że nie, na karcie sim widniał napis “Vodafone”. -Ja pierdzielę - cicho wybełkotał z siebie - jestem za granicą, a ja k***a nie znam angielskiego - dodał głośniej po chwili. Nie wiedział dlaczego powiedział, że nie zna angielskiego, przecież mógł być wszędzie, zarówno w Niemczech, Austrii, jak i w Hiszpańskojęzycznym Meksyku, ale coś podpowiadało mu, że w kraju którym się znajduje ludzie posługują się językiem Angielskim. Co gorsza nie przypominał sobie, aby znał jakikolwiek obcy język. Schował kartę sim do kieszeni jeansów, wiedział że jeśli ją wysuszy to będzie mógł jej jeszcze użyć, do tej pory komórka będzie bezużyteczna. Wolnym krokiem wyszedł z podwórza na ulicę. Ulica była jasno rozświetlona, rozejrzał się wokół i stwierdził, że zapewne było to większe miasto, nie wiedział skąd to wie, ale to wiedział. Gdzieś w oddali zbliżały się trzy osoby, a koło niego ulicą przebrnął jakiś srebrny samochód, nie zwracał na niego uwagi, jedyne co go…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Nazywam się e ee eeeh — czytnik · opowiadania