Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 11 min czytania

Necroeroticon

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Kochaj mnie, poczuj mnie, przyjmij mnie – powiedziała. Powtórzył, pod czujnym okiem Katalizatora, w chłodnych objęciach Nirvany. Dwa kody, dwa umysły złączone, zamknięte, którym zaoferowano najwyższą nagrodę i wstęp na łąki Raju. Kobieta i Mężczyzna, albowiem nic co nie kobiece i nie męskie nie może dać czegoś, co zwane będzie Potomkiem. Albowiem Dni Ostatnie wybiły i tylko ci, którzy są kompletni mogą pójść wyżej, dalej, pod niebiosa, które nie mają granic, nie mają końca, ale to jest droga ku samozatraceniu w czymś tak wielkim, że mózg puchnie od samego myślenia o tym, to jest droga przez koleiny człowieczeństwa tak głębokie, że tysiącleci trzeba było, by religia dojrzała do ich pojęcia, by udało jej się zacząć nimi podążać. A było tak, ponieważ wcześniej wszystko, co ludzkie było ludzkości obce. Potrzeba było aż trzech Paruzji, by im to uświadomić – w Ogniu, w Pustce oraz w Nieskończoności. Paruzja w Ogniu to była eksplozja Słońca. Paruzja w Pustce to były millenia wygnania w otchłań kosmosu. Paruzja w Nieskończoności to było uświadomienie sobie granic tej pustki. Teologowie dziś zgodnie ustalili, że wszystko to było jednym Przyjściem – Ducha, Syna i na końcu Ojca, którzy czekali na odpowiedni poziom rozwoju technologicznego, duchowego oraz moralnego skazanej na błądzenie ludzkości. Potrzeba było zatraty w chemiczno-elektrycznej zupie cyberświata, odnalezienia się w postapokalipsie zrujnowanych domów i zdewastowanych społeczeństw, powrotu do świata. Potrzeba było aby człowiek sam nauczył się jak stworzyć Eden, potem jak stworzyć z niczego, by zrozumiał, że nigdy niczego nie stworzył i że wszystko od dawna istniało i czekało tylko na jego spojrzenie. By zrozumiał, że nie było w tym małości, lecz wielkość absolutna – bo Bóg w nim był i czekał tylko na dostrzeżenie. Czekał, aż człowiek będzie w stanie dotknąć myśli.

Sfera Dysona. Świat we wszechświecie, wielki, ludzki, doskonały. Duma cywilizacji homo sapiens. Wielki pęcherz z tkanki łącznej, gleju i komórek nerwowych długości kilometrów, obudowany na białym karle, chciwie wysysający i magazynujący ostatnie promienie gwiazdy. Kolebka Nadświadomości, zalążek Roju, dom dla ciał, kosmos dla umysłów. Jest jak wtyczka utkwiona w czasoprzestrzeni, dająca społeczeństwu nieskończony dostęp do rzeczywistości intelligibilnej. Pełna homeostaza albowiem ewolucja już się zakończyła i przypadek od dawna nie decyduje. Oddaliliśmy się od kwantów tak bardzo jak to tylko możliwe. Poznaliśmy kosmos tak dalece jak to tylko możliwe, teraz sami jesteśmy fraktalem wewnątrz fraktala, nasza wiedza jest pełna, a wyobraźnia sama sobie wyznacza granice. Sfera Dysona, skierowane samo w siebie ultymatywne spojrzenie supercywilizacji, ostatnie i najpełniejsze ucieleśnienie idei wszechmocnego Boga, przedsionek Jeruzalem.

Przez tysiąclecia mówiliśmy wam 'kocham cię', 'bądź ze mną'. A wy patrzyłyście dziwnie, jakby pytając czy w ogóle rozumiemy co mówimy. 'To nie jest wybór' – mówiłyście. 'Związek dwojga ludzi jest świadomym wyborem dojrzałego człowieka' – mówiły gazety. Przez tysiąclecia mówiłyśmy wam 'potrzebuję cię', 'nie opuszczaj mnie'. Wy zaś patrzyliście na nas już będąc myślami gdzieś dalej, na preriach, w przestrzeniach, łóżkach innych kobiet. Sto tysięcy lat ewolucji nas dzieliło, żyliśmy w innych wszechświatach. Nasze związki opierały się na oparciu, przywiązaniu, były jak elementy zegara, jak arystotelejska metafizyka, jedno krążyło wokół drugiego, nie mogąc inaczej. To było jak prawo natury. Umysł wokół umysłu, ręka wokół ramienia, dłoń wokół dłoni, ciało wokół ciała. A jednak gdzieś tam, z tyłu głowy, w miejscu tak delikatnym, że światło słońca je odstrasza poza obszar świadomości, wieczorami, w chwili zwątpienia, nostalgii, refleksji, wszyscy widzieliśmy tę osmotyczną błonę, która nas dzieli, tę półprzepuszczalną warstwę z ewolucyjnych naleciałości – pierwotnych instynktów, wrażeń, emocji. Skąd biorą się mężczyznom, którzy nigdy nie polowali sny o pogoni za paleolitycznymi bestiami? Skąd kobieta bierze swój instynkt macierzyński? Potem była walka. Tak długa i tak bezkompromisowa, że zakończyła się totalną zatratą świadomości płci, gatunku, jednostki. Były czasy cywilizacji kryształu, gdzie definicji definiowania nawet było tyle, co definiujących. Gdzie samostanowienie było najwyższą wartością. Zdeponowaliśmy się do wspólnej puli wrażeń cyberprzestrzeni, skąd każdy brał co mu było potrzeba, zatraciliśmy się. A potem wybuchło Słońce. 'To się nie mogło zdarzyć' – mówiły gazety. 'Było małe prawdopobieństwo od zawsze' – mówiły inne. Fluktuacja kwantowa, pauza w bezpiecznikach Wszechświata. Zniszczyła wszystko, zostawiła nam dogorywający układ planetarny, ogromną falę w czasoprzestrzeni, na której rozpoczęliśmy swoją epopeję, zdawało się, donikąd. Niektórzy już wtedy uznali, że nadszedł Czas Sądu. Tak naprawdę trwał on przecież aż od stworzenia świata.

– Weź mnie – wykrzyczała. Albowiem tylko doprowadzone do skrajności, człowieczeństwo manifestuje się w pełni. Kooperacja dwojga kochanków to gra ustępstw, zabawa. Całkowite oddanie się, w zaufaniu, ale i w krańcowej niepewności – to

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%