Kryminał · 4 min czytania
Negatyw (opowieść systematycznie uzupełniana)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Negatyw
Nienawidzę zimy. Brak słońca i ciemne niebo doprowadzają mnie do szału, a piszczące za oknem dzieci walczące na śnieżki proszą się o porządne zmieszanie z błotem. Od tych przeklętych wrzasków codziennie boli mnie głowa, ale te smarkacze chyba w ogóle nie zdają sobie z tego sprawy. Pac. Śniegowa kulka uderzyła w moje okno, pozostawiając po sobie wielką białą plamę. Westchnęłam cicho i odłożyłam pióro na stół, a następnie zaciągnęłam zasłony. Ponownie spojrzałam na w połowie zapisany arkusz papieru – niewiele myśląc, zgniotłam go i wyrzuciłam przez okno. Nienawidzę pisać zimą, wtedy żaden sensowny pomysł nie przychodzi mi do głowy, poza jakimiś głupimi smętami. Głównie o tej porze roku uśmiercam bohaterki moich opowiadań, lub wyrządzam im krzywdę. Ostatnia z nich powiesiła się na lampie. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Zdenerwowałam się jeszcze bardziej, bo nie znosiłam niezapowiedzianych gości. Po chwili usłyszałam kroki w korytarzu i dobiegły mnie przyciszone głosy rozmowy mojej matki z narazie nieznanym mi przybyszem.
- Dobry wieczór – powiedział jakiś męski głos, który znałam aż za dobrze – Zastałem Polę?
- Tak, oczywiście – odpowiedziała moja matka, wskazując przybyszowi drzwi do mojego pokoju – Jest tam. Znowu coś pisze.
- Dziękuję – słyszałam jak chłopak wiesza swoją kurtkę, a następnie ciche pukanie do drzwi uświadomiło mnie, że on znowu przyszedł do mnie.
Część 22 / 2
- Proszę – rzekłam sucho, wkładając pióro do stojącego na biurku kubeczka i odwracając się w stronę przybysza – Cześć Marek.
- Masz moje zdjęcia?
- A może tak na początek dzień dobry? – powiedziałam z przekąsem podchodząc do szafki, w której trzymałam negatywy i wywołane fotografie - Siadaj, mam.
- Dziękuję – powiedział Marek, rozsiadając się wygodnie na sofie, którą mu wskazałam. Jego brązowe oczy śledziły każdy mój ruch, a dobrze wiedział, że jestem…