Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 9 min czytania

Net

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział 1

Był sierpniowy poranek, wakacje chyliły się ku końcowi. Aga była zdziwiona, że Jej staruszkowie po tylu miesiącach namów, wreszcie się zgodzili. W sumie to mieli zamiar założyć już wcześniej tylko wizja jeszcze większych rachunków telefonicznych ich powstrzymywała. I oto nadszedł upragniony dzień sióstr Kamieńskich., mianowicie obie miały się stać od dziś członkiniami wirtualnej społeczności hmmm a tak mniej poetycko to ich komputery zostały podłączone do globalnej sieci informacyjnej, zwanej Internetem za pomocą pewnego kabelka... wszyscy wiedzą o co chodzi... Aga tak naprawdę Agata Kamieńska wzorowa uczennica pierwszej klasy, właściwie to już drugiej renomowanego warszawskiego ogólniaka miała mieszane uczucia, do tego całego przedsięwzięcia. Nigdy nie przepadała za komputerami i takimi rzeczami, w sumie nie miała zielonego pojęcia o „necie” pomijając zastosowanie, jako pomoc naukowa. Nigdy nie rozumiała ludzi, którzy przychodzili nie przytomni do szkoły, po nieprzespanej nocy spędzonej na czacie albo czymś takim. Nie tolerowała takiego sposobu szukania miłości, przyjaźni czy przygody, wywoływało to w Niej śmiech a może nawet pogardę... no bo, przecież tam można napisać wszystko i niby jak to sprawdzić? A czy potrzebowała szukać miłości? Nigdy nie należała do przysłowiowych „szarych myszek”, czy zatwardziałych kujonów... do brzydkich też się nie można Jej zaliczyć, podobno urodę odziedziczyła po mamie... wszyscy zawsze tak twierdzili. Nigdy nie znała swojej rodzicielki, zmarła nie długo po urodzeniu córki, ale ojciec na nowo ułożył sobie życie. Nigdy nie miała mu tego za złe. A w szkole nie mówiła o tym, iż nie zna matki. Z Elżbietą, żoną ojca się dogadywała, poza tym owa kobieta traktowała, obie swe pasierbice jak rodzone córki, w dzieciństwie wołały do Niej ciociu, a teraz były po imieniu. Natomiast starsza latorośl, Roberta Kamieńskiego - Sylwia była jego lustrzanym odbiciem, jeśli chodzi o wygląd... charakter można by powiedzieć, że nie wiele się różniły z siostrą... - Aga znowu rozmyślasz?- do Jej pokoju weszła Sylwia, właściwie to wpadła - Nie... wytłumacz Mi jeszcze raz po co nam ten „net” - Skarbie po to, żeby się stary nie pluł o rachunek, poza tym będziesz mogła spokojnie pogadać z Matim - A co mam jakiś wiecznych strażników? - No ba! Nawet nie jednego... - Pocieszyłaś mnie.... - Zawsze do usług... I już Jej nie było, taka właśnie była Sylwia pojawiała się i znikała. Usiadła teraz przy biurku i zaczęła szkicować nawet nie wiedziała co... - Cześć miśku- usłyszała – Zapomniałaś o mnie ostatnio jak mogłaś... Odwróciła się i uśmiechnęła się czarująco. Często grała „słodką idiotkę” jak to nazwała kiedyś pewna Jej „wielbicielka” - Nigdy o Tobie nie zapominam... - Ok. ale mogłabyś Mi to udowodnić? - Niby jak skarbie? - Chodź ze Mną, na dzisiejszą imprezkę? - Do kogo? Niech zgadnę... do tego wspaniałego Krzyśka, który myśli, że podoba się każdej lasce? - Ja też nie przepadam, za twoją świętą przyjaciółeczką - Izka nie jest taka zła... - Miśku proszę, przecież wiem, że ona Cię buntuję przeciwko Mnie... - Co robi!? - Nie rób takiej miny, jakbyś hamowała śmiech. Czasami mam wrażenie, iż bujają się we Mnie dwie przyjaciółki - Ech... ta skromność co? Uważaj bo będę zazdrosna... - Jak zawsze. No to co pójdziesz? - Hmm nie mam wyboru jeszcze mi Cię ktoś ukradnie... - Aż tak się o Mnie boisz? Wpadnę po Ciebie około 21 Pa - Pa... I poszedł. Zaczęła się zastanawiać co ona w nim widzi? Mateusz vel Mati rzeczywiście podobał się wielu dziewczynom, w tym Jej przyjaciółce. Inne dziewczę w takiej sytuacji załamałaby się to wizją. Tak serio Agata pod skorupką grzecznej, poukładanej dziewczyny jaką była w ulubionej instytucji oświatowej nastolatków, zwanej pospolicie szkołą, poza nią była zupełnie inną dziewczyną. Dlatego miała dużo przyjaciół w wielu kręgach... - Siostra wyrabiasz się czyżbyś planowała odstawić Matiego w kąt? - Podsłuchiwałaś!? Nie wierzę!? - Ty tu się nie wymiguj... - Może nie wiem... - Tylko nie mów Mi, że oddasz go Izie. Wiesz lubię Ją, ale ona i tak nie ma u niego szans... - Niby czemu...? - Bo nie ma 170, czarnych długich włosów i twoich urzekających niebieskich oczek... - Błękitnych... siostruniu jeśli już.... - Powiedz szczerze Ty już go nie kochasz? - A ty kochasz Sebka? - Wiesz czemu z Nim jestem... i znasz odpowiedź na to…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%