Inne · 2 min czytania
nic?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
K.K.
Nic?
Jest grudzień. Za oknem śnieg. I noc. Płatki wirują tu i tam, błyskają w świetle. Biały dywan. Przykrywa swiat. Ściszony, jakby przygłuszony. Miliony płatków. Opadają bezszelestnie, tajemniczo, ze wstydem. Mróz, puszystość śniegu, przyćmione światło latarni. Białe drzewa. I jakiś subtelny spokój, jakaś nieprawdopodobna cisza - wszystko oblepia. Łagodność. Nie do zniesienia.
Człowiek stoi sam. Pośród deszczu leciutkich kawałków nieba. Nieruchomy, szeroko otwarte oczy. Raz za razem - mgiełka pary z ust. Nierealność, sen, niebyt.
Wracają...Choć dawno zapomniane - są. Śmiechy, twarze, rozmowy - jeden śmiech, jedna twarz, jedna rozmowa. Wtedy. Przychodzą wolno, niepostrzeżenie, równo po kolei - nieproszone. To było. Lecz jest już tu i teraz. Człowiek wie o tym. Ale „wtedy” stoi obok, pod rękę. Patrzy. Chciałby to piękno, ten moment, chciałby opowiedzieć. Całą…