Inne · 4 min czytania
Nic
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zmęczenie, klawiaturowe sny mszczą się co róż co krok to szok, podniebny skok pieczęci snu codziennego. Nikt nie raczył zapytać, nikt nie chciał odpowiedzieć... - a palce same piszą te bzdury. Ciurkiem lecą jak woda z kranu którą to ktoś przypadkiem odkręcił. Wodę odkręcił - wow... - to się nazywa skrót myślowy. Bo mowa oczywiście o kurku - tym odkręconym ma się rozumieć. Bo o tym drugim nawet nie wspomniałem - a stan jego (jeśli to kogoś interesuje) oceniam jako stabilny, a konkretniej jako nie odkręcony. Ale zostawiając już kurki... łazienkowe - bo przecież zaraz się ktoś przyczepi, że niejasno piszę. Dla ścisłości i rozwiania wszelkich wątpliwości, mowa oczywiście o bateriach które każdy (powiedzmy...) ma w swojej łazience. Przez myśl mi nie przeszło by pisać na temat kur - zwierzątek, których sens pojawienia się w tym tekście byłby raczej wątpliwy. Gospodynie domowe mogą się już zrelaksować, a tym bardziej leśne grzybki. Generalnie skłaniam się w kierunku twierdzenia, że tekst ten w ogóle jest bez sensu. Właściwie to się nie będę kłaniał tylko przyznam się sam przed sobą, że taki właśnie jest. Bo jest... Jestem tego pewien. Nawet nie myślcie, że jest inaczej, nie podejrzewajcie mnie o przejawy jakiegokolwiek myślenia gdyż było by to i tak zbyt dużym pochlebstwem mając na uwadze mój stan tego wieczoru... Tak się zastanawiam, po co ja to piszę? Po to żeby siedzieć i robić cokolwiek, czy może łudzę się po prostu nadzieją, że te moje wypociny na coś się kiedyś przydadzą... ? A może ktoś rzuci jakiś luźny komplement - one zawsze humor poprawiają. Nie to że mam zły ale... przecież nigdy nie jest tak dobrze żeby nie mogło być lepiej -a może gorzej. Sam już nie wiem jak co powinno brzmieć i szczerze mówiąc nie obchodzi mnie to na obecną chwilę. Tak więc chyba pójdę spać jednak, pomęczę się troszkę myślą, że znowu nie udało mi się pójść