Inne · 7 min czytania
Nic się nie wydarzy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wspomnieniami kochała wracać do tamtych dni. Do dni, kiedy pierwszy raz go zobaczyła, kiedy pierwszy raz poczuła to dziwne uczucie w okolicach brzucha. Pamiętała ten październikowy poranek, kiedy szła na nową uczelnię. Bała się. Cholernie się bała. Nowa szkoła, nowi ludzie. Zdawała sobie sprawę, że szkoła średnia już dawno minęła, a ona musiała zacząć wkraczać w dorosłe życie. W życie studenta. Stała pod salą. Zdenerwowana, zamyślona, wycierająca pocące się dłonie o swoje ukochane jeansy. Obserwowała ludzi, grupki ludzi, którzy już zbierali się pod salą. Pod tą samą salą, do której wejść miała ona. Nagle zobaczyła Jego. Stał zupełnie sam pod oknem, a resztki promieni słońca przebijających się przez zachmurzone niebo, otulały jego twarz. Wysoki, dobrze zbudowany brunet posiadający na głowie „artystyczny nieład” jak to ona lubiła określać męskie fryzury. Pomyślała, że albo facet normalnie w życiu zaspał na zajęcia, albo po prostu ktoś nie dał mu wyjść wcześniej z łóżka. Chciała do niego podejść, zagadać lub zapytać. Tylko, o co? Myśląc, jakie pytanie może zadać denerwowała się jeszcze bardziej. W końcu zdobyła się na odrobinę odwagi. Podeszła. - Cześć... Jestem Karolina.
Nigdy tej decyzji nie żałowała, chociaż przez wiele jeszcze miesięcy On śmiał się, że w życiu większej „jąkały” nie widział. Tamtego dnia usiedli razem na zajęciach, później przyłączyli się do czwórki ludzi siedzących przed nimi i tak zaczęli stanowić swoją paczkę. Bardzo szybko pokochała tych ludzi, a jeszcze szybciej pokochała Jego. Kochała go skrycie, bo nigdy nie miała odwagi na przyznanie się do swoich uczuć. Wolała męczyć się z tym wszystkim niż po raz kolejny zdobyć się na odwagę. Z ciężki bólem serca pokonywała każdą dziewczynę z roku, która dostrzegała w Piotrze to samo, co ona. Najgorzej czuła się, kiedy widziała, że jego uśmiech przestaje być kierowany tylko do niej. Nie chciała tego. Pragnęła na zawsze ukraść wszystko to, co było w nim takie piękne i pozostawić tylko dla siebie. Studia szybko i miło mijały. Ona z każdym dniem, tygodniem, miesiącem i z każdą sesją czuła, że Piotr w jej życiu stanowi najważniejszą i najwyższą wartość. Serce łamało jej się za każdym razem, kiedy czuła tą okropną myśl, że On nigdy nie będzie jej, a ona nigdy nie będzie Jego. Bolało ją to niesamowicie. Zdawała sobie bolesną prawdę, że ona jest tylko najlepszą przyjaciółką i powierniczką wszystkich sekretów. To „tylko” zabijało ją od środka. Jednak prawdziwy zamach na jej życie, prawdziwy moment, który miał ją doszczętnie zniszczyć i zabić, pojawił się na czwartym roku. Marlena nie wiadomo skąd i jak pojawiła się u nich na roku. Poza tym nawet gdyby ją Jej pochodzenie interesowało, to nie miała ochoty zamienić z nią ani słowa. Widziała przecież jak Piotrowi ślina leciała za każdym razem, kiedy rozmawiał z Marleną. Widziała ten cholerny błysk w jego oczach, kiedy tylko na horyzoncie pojawiała się Ona. Nienawidziła jej. Pragnęła żeby zniknęła jak najszybciej. Ona jednak nie znikała. Stała się ważniejszą częścią w jego życiu niż Karolina. Nigdy nie zapomni dnia, kiedy na dźwięk dzwonka zerwała się do drzwi. Wiedziała, że to Piotr, bo nikt inny jej nie odwiedzał.