Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 5 min czytania

Nie będzie zachęcającego tytułu

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wygląd mojego pokoju zdążył mi się już znudzić. Wielka flaga z Marleyem, plakaty z koncertów, kilka zdjęć, naklejek i cała masa cytatów napisanych na małych karteczkach przyklejonych do ścianie obok komputera. Na drzwiach do pokoju wisiało kilka plakatów z Barceloną i Milanem, przyklejone jeszcze w podstawówce. Zdjąłem flagę, odkleiłem plakaty, a wraz z taśmą klejącą oderwały się kawałki błękitnej farby, którą pomalowane były wszystkie ściany. Kładłem wszystko na łóżko, a gdy brat zobaczył, że robię na ścianie porządki zapytał: - Chcesz jakieś nowe plakaty? Bo powinienem mieć coś z Orlando- moim ulubionym zespołem z NBA. - Pewnie, pokaż wszystkie, jakie masz-odpowiedziałem. Wyjął kilka plakatów, m.in. dwa z Orlando, jeden z Garnettem robiącym wsada, po czym zacząłem wybierać. - Dobra, odłożę na bok te i poźniej zobaczę, które przykleję- powiedziałem i położyłem trzy plakaty na biurko. Tuuuu, tuu, tu, tu, tu, tu, tu, tu, tuu-u, tuu-uu! Dzwonek marsza weselnego dał mi znać, że ktoś do mnie dzwoni. Otworzyłem klapkę i zobaczyłem, że dzwoni do mnie Baśka- moja pierwsza dziewczyna, siostra mojego dobrego kumpla, z którą zresztą całowałem się na ostatniej imprezie, jakieś dwa tygodnie wcześniej. - Słucham? - Denis, jesteś może w domu?- głos Basi był dość dziwny, ale przyzwyczaiłem się do jej humorów. - Pewnie, chcesz się zobaczyć?- zapytałem. - Tak, bądź za pół godziny na przystanku- dopiero po tych słowach zorientowałem się, że jej głos jakby się załamywał, brzmiało to jak mimowolne, ciche szlochanie. - Okej, będę. Do zobaczenia. Chwilę się zastanowiłem, co jej mogło się stać, zjadłem dwa kabanosy, popiłem sokiem jabłkowym, pomysłałem co można jeszcze zrobić ze ścianą, po czym nałożyłem buty, bluzę, kurtkę i wyszedłem z domu. Była za dwadzieścia dwudziesta i idąc w stronę przystanku mijałem zapalone latarnie, parę osób z siatkami pełnymi zakupów, kilkoro dzieci biegających po złotozielonych liściach, które ułożone były w kopce przy krawężnikach. Dochodząc do krawędzi skarpy, pod którą znajdował się przystanek zauważyłem dziewczynę w lekko kręconych, ciemnych włosach opadających na ramiona.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Nie będzie zachęcającego tytułu — czytnik · opowiadania