Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 5 min czytania

Nie dajmy się zwariować - rozdział 2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział 2

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem. Paulo Coelho Obudziłam się później. Dużo później. Wyciągnęłam rękę w stronę leżącej obok łóżka torebki i wymacałam w niej komórkę. Była dwudziesta. I Bogu dzięki żadnych nowych wiadomości. Stwierdziłam, że czas ruszyć tyłek chociażby po to, by spróbować cokolwiek przełknąć. Tak, więc powoli, tak jakbym właśnie była po jakiejś ciężkiej operacji, zaczęłam się podnosić. Jednak jako że nadal byłam w samej bieliźnie musiałam się rozejrzeć za jakimiś ciuchami. Na szczęście coś leżało na krześle. Ubrałam się jak najszybciej się dało i postanowiłam zobaczyć co robi Marek. Właściwie to dowiedziałam się jak tylko otworzyłam drzwi, bo usłyszałam radosne okrzyki i telewizyjny głos komentatora wrzeszczący: – GOOOOL! GOOOOL! Stanęłam w progu pokoju Marka i ujrzałam trzech facetów rozwalonych na kanapie z piwami w ręce. I wiecie co? Mój mózg przypomniał mi, że Sławek i Paweł, tak jak i Marek, byli ze mną na tej wczorajszej imprezie, więc jakim cudem, no jakim cudem ja się pytam, siedzą tu popijając piwka i wpieprzając chipsy, które teraz dopiero dostrzegłam, podczas gdy ja umieram?! Chrząknęłam. Wszyscy jak na zawołanie się odwrócili. – Ooo jakie ładne zombie- odezwał się Sławek – Spierdalaj- odpowiedziałam inteligentnie – Mówił ci ktoś, że wódka nie jest dla dzieci?- tym razem usłyszałam rozbawiony głos Pawła – Jesteś ode mnie tylko o dwa lata starszy baranie- warknęłam – Dobra chłopaki- powiedział Marek- Zostawcie ją, ma zły dzień – Nie dziwię się, też bym miał gdybym był hetero i zastawiał się czy poderwałem babke czy faceta. Paweł zdecydowanie powinien dostać kopa w dupę i polecieć na księżyc. – Bardzo zabawne- mruknęłam I w sumie to zmartwiłam się jeszcze bardziej. Bo z tego wyraźnie wynikało że ani Paweł ani Sławek nie mają zielonego pojęcia kim jest autor tej głupiej eski. Cholera jasna. Wróciłam do siebie. Normalnie zostałabym z nimi i pooglądała mecz, ale w sytuacji kiedy mój żołądek bardzo się denerwował na widok piwa i chipsów, wolałam nie ryzykować. Padłam, więc na krzesło przy biurku i włączyłam laptopa. Sprawdziłam pocztę i weszłam na gadu-gadu. Po chwili w prawym dolnym rogu ekranu

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Nie dajmy się zwariować - rozdział 2 — czytnik · opowiadania